MIŁOŚĆ
W CZASACH NIEPOKOJU
El Nino jest dużym przedstawienim plenerowym, kontynuacją w sensie myślowym i estetycznym spektaklu Femina, jednak całkowicie autonomicznym.
El Nino jest drugą częścią teatralnego Tryptyku Egzys tencjalnego Marcina Hericha i jego Teatru A Part (Femina, El Nino, Faust). Spektakl to opowieść o trudnej miłości w czasach niepokoju. Ukazuje człowieka w świecie pełnym zagrożeń i lęków, świecie realnym, który staje się urzeczywistnionym majakiem z koszmarnego snu. W takim świecie dobro, rodzące się pod postacią kalekiego chłopca, skazane jest na separację, odtrącenie, zagładę. Historia usytuowana jest w postindustrialnym otoczeniu, w rzeczywistości okrytej cieniem katastrof XX wieku, współczesnych plag i kataklizmów, AIDS, SARS oraz tragedii z 11 września z jej konsekwencjami.
Spektakl wykorzystuje topos nieszczęśliwego macierzyństwa. Można w nim odnaleźć także odniesienia do klasyki współczesnego kina autorskiego spod znaku Greenawaya, Lyncha i von Triera.
Z pozoru uniwersalna i zwyczajna opowieść o życiu pary bohaterów jest wrzucona w realia świata pełnego przemocy. El Nino jest rodzajem transkrypcji klasycznej tragedii antycznej na język współczesnego teatru wizualnego. Styl i estetyczna wizja El Nino odnosi się do rzymskiej pantomimy pyrriche: krwawej, okrutnej, pełnej dzikiej seksualności i na wskroś realistycznej. Spektakl został zrealizowany metodą kompozycji emocjonalnej.
Spektakl El Nino powstał w 2003 roku w Teatrze Cogitatur w Katowicach. Od 2005 roku przedstawienie prezen-towane jest pod szyldem Teatru A Part. Poza prezentacjami w Polsce, El Nino było prezentowane w Brazylii, Niemczech, Włoszech, Francji i Serbii.
Scenariusz i reżyseria: Marcin Herich
Wystepują:
Monika Wachowicz, Natalia Kruszyna, Joanna
Pyrcz, Jakub Kabus, Maciej Dziaczko, Cezary Kruszyna, Lesław Witosz, Dariusz
Piotrowski, Marek Radwan
Scenografia:
Marcin Herich (kostium chłopca/el nino
zaprojektowała i wykonała Jolanta Wozimko)
Muzyka: fragmenty utworów
Digitonal, In Slaughter Native, Kronos Quartet,
Soma, G.Allegri, P.Glass, A. Piazzolla
Oprawa dźwiękowa: Mirosław Matyasik
Tekst z offu: fragment Apokalipsy św. Jana w interpretacji
Marcina Hericha
Czas trwania: 50 minut
Premiera: 2003, Katowice (Teatr Cogitatur); 2005, Białystok (Teatr A Part)

UDZIAŁ W FESTIWALACH
*Międzynarodowy Festiwal Sztuka Ulicy (Warszawa,
2004)
*Internacionalni Festival Alternativnog i
Novog Teatra Infant (Novi Sad, Serbia, 2004)
*Dni Sztuki Współczesnej (Białystok, 2005)
*Międzynarodowy Festiwal Artystycznych Działań
Ulicznych La Strada (Kalisz, 2005)
*Festiwal Teatrów A Part (Katowice, 2005)
*Cena Contemporanea (Brasilia, Brazylia,
2005)
*Internationales Strassentheater
Festival (Holzminden, Niemcy, 2007)
*Festiwal Teatrów Europy Środkowej
Sąsiedzi (Lublin, 2007)
*Festival Europeo del Teatro di Scena e Urbano
Arlecchino d'Oro (Mantuia, Włochy, 2007)
*Międzynarodowy Festiwal Teatrów A Part (Katowice, 2008)
*Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych (Kraków, 2008)
*Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych i Plenerowych Feta (Gdańsk, 2008)
*Międzynarodowy Festiwal Sztuka Ulicy (Warszawa, 2010)
*Festival international de théâtre de rue d'Aurillac (Aurillac, Francja, 2010)
RECENZJE
POKAZ PRZEDPREMIEROWY - KATOWICE 2003
El niňo czyli narodziny, życie i śmierć w
czasach zagrożenia
Katalog tematów i chwytów formalnych, którymi
operuje teatr awangardowy jest siłą rzeczy
dość ograniczony. Przedstawienie plenerowe
i do tego pantomima może działać tylko (i
aż) światłem, ruchem, stosunkowo prostym rekwizytem,
muzyką wreszcie, a historia musi być prosta
i powszechnie zrozumiała. Talent i umiejętności
twórcy i zespołu poznaje się po tym, czy z
tych składników przyrządzili coś, co działa
na widza. El Niňo takie jest.
To opowieść
o macierzyństwie. Tytuł jednak niesie dodatkowe
znaczenie symboliczne - po hiszpańsku
"el niňo" znaczy chłopczyk (i on
właśnie jest bohaterem), ale tym słowem określa
się także silny prąd morski na Pacyfiku, z
którego powodu występują liczne i straszliwe
kataklizmy. Świat przedstawiony to miejsce,
w którym burdel, komisariat i spotkanie "elit"
to w gruncie rzeczy jedno i to samo, a bywalcy
są nie do odróżnienia. W takim świecie przychodzi
narodzić się, żyć i umrzeć (w bólu i przerażeniu)
"el niňo". Spektakl więc to seria
szybko następujących po sobie brutalnych i
lirycznych obrazów - metafor.
Przyznaję, że byłem zaskoczony siłą emocjonalną
tego przedstawienia. Jego oddziaływanie na
podstawowym - fizycznym wręcz poziomie jest
niesamowite. Obrazy są mocne i przy tym czytelne,
widać, że przemyślane. Nagość i okrucieństwo
nie są pustymi ozdobnikami a wpisują się w
logikę wydarzeń. Warto to zobaczyć. Ponieważ
jednak spektakle plenerowe grane są rzadko
i wymagają poważnych przygotowań, na następny
pokaz "El Niňo" trzeba będzie poczekać,
oby jak najkrócej.
Piotr Dzik, "Raport",
nr 3, 2003.
Zapiski poszukującego widza
Wibrujące dźwięki spektaklu usłyszałem zanim
dotarłem na miejsce. Kiedy przyszedłem,
na scenie pojawili się ludzie. Dwoje ludzi.
Dwoje ludzi szukających się, chcących pokonać
sterylność świata. "Miłość w czasach
zarazy". Zanim się do siebie zbliżyli,
założyli maski, takie chroniące przed zakażeniem.
Znane z relacji o epidemii SARS albo z obrazków
o smogu
w Tokio. Pragnienie bliskości okazało się
jednak silniejsze od strachu.
A potem owoc miłości - nowy człowiek, cierpiący
i bardzo chcący żyć
Ludzie w dyskotekowej klatce, pulsujące światło,
dziki namiętny taniec, woda, woda, woda....
Spętanie, przez co, przez kogo? Zmysłowość,
cielesność. Zwłoki. Miłość i krew. Kąpiel.
Dym, krematorium.
A może to wszystko było inaczej. Może to tylko
moje wrażenia.
"El Niňo" to pojawiający się nieregularnie ciepły
prąd oceaniczny. Rozwija się na Pacyfiku,
zmierza ku wybrzeżom obu Ameryk. Jeżeli występuje,
to zwykle w okresie Bożego Narodzenia. Stąd
nazwa "el niňo" - Chłopiec, Dzieciątko. Przynosi
zaburzenia w rybołówstwie, równikowe susze
i sztormy, w basenie Pacyfiku. Ma negatywny
wpływ na klimat globalny. Negatywny oczywiście
dla człowieka i jego gospodarki, bowiem dla
przyrody nie ma dobrej
i złej pogody.
To trochę jak z dzieckiem, prawda? Dziecko
pojawia się w życiu ludzi i wprowadza zamęt
w ich dotychczasowej egzystencji, ale czy
to źle? Zamęt to zmiana, a ta jest potrzebna
do rozwoju. Dziecko nie jest dobre ani złe.
Dziecko jest.
Chłopiec ginie. Tak jak dziecko w wielu z
nas. Zabijamy w sobie nadzieję, optymizm,
chęć zabawy w imię różnych racji czy wyznawanych
poglądów, racjonalizmu.
Nagość. Zajrzałem do "Słownika Symboli" Władysława Kopalińskiego. Omówienie jej symboliki
zajmuje tam około trzech stron. Dla mnie najciekawsze
jest to, że nagość może przedstawiać stany
do siebie przeciwstawne, jak życie i śmierć,
piękno i brzydotę, dumę i poniżenie, lubieżność
i ascezę, karę i nagrodę. Więc kiedy bohaterowie
idą nago ku swemu przeznaczeniu interpretacja
tego należy do widza. Jacy oni piękni i dumni,
pełni godności - powie jeden. Zmierzają w
nieznane w biedzie i poniżeniu pomyśli - ktoś
inny. A może te interpretacje się nie wykluczają?
A tylko dym po nich pozostał. Życie ich uleciało
ku niebu. I byli wolni.
Brawooo! Ktoś krzyknął obok. I to wcale nie
Jan Nowicki, jak w pewnej reklamie, tylko
kobieta. Do trzeźwości było jej daleko a nie
był to koniec przedstawienia. Stojąca obok
pani spojrzała na nią tak, że zamilkła. Tak
bywa na spektaklach plenerowych. Swoje role
chcą odegrać nie tylko aktorzy, ale i niektórzy
widzowie.
Dziecko umiera. El Niňo zanika.
Jacek Lidwin, www.lidwin.neostrada.pl,
2003.
FESTIWAL TEATRÓW A PART - KATOWICE 2005
Mięso ludzkie
(...) Ostatnia scena plenerowego spektaklu
Teatru A PART. Na środku boiska uniwersyteckiego
pojawiła się dymiąca instalacja zbudowana
z rusztowań, wyglądająca jak komin krematoryjny
lub płonący szyb kopalni. (...) Akcja widowiska
opowiada o perypetiach pary ludzi - narodzinach,
spotkaniach, miłości, śmierci. Obok tych zwykłych,
codzinnych spraw rozgrywają się wojny, dokonywane
są gwałty, pojawiają się obsesje, ucieleśnione
są lęki, materializowane paranoje - i już
nie wiadomo, czy tylko tych dwojga, czy może
całej chorej zbiorowości, w której tkwią.
Swiat i życie są koszmarem, przytłlaczają
człowieka, tak jak przytłaczają widza. By
zbudować tę ponurą wizję rzeczywistości twórcy
spektaklu używali ogromnych ruchomych konstrukcji
zbudowanych z rusztowań, czarnej folii, tkanin,
ekranów.
Magdalena Bartnik, "Didaskalia" nr 69, październik 2005.
FESTIWAL INTERNACIONAL DE BRASILIA CENA CONTEMPORANEA
- BRASILIA/BRAZYLIA 2005
Bez zbędnych słów
Jest parno i pochmurnie. Delikatne białe światło
oświetla parę, która kąpie się przy dźwiękach
piosenki Roberto Carlosa. Po chwili, w innym
miejscu sceny czerwone światło pada na pięcioro
aktorów. W perwersyjnym tańcu kotłują się
dwie pary. W środku mężczyzna ubrany w damską
bieliznę masturbuje się. Nagły, głośny dźwięk
przerywa orgię. Przy dźwiękach muzyki klasycznej
wszystkie postaci skrywa spływająca woda.
Mocne obrazy uderzają
z impetem w tłum widzów, który zdaje się wibrować
przy każdej kolejnej scenie w wykonaniu aktorów
Teatru A Part. (...) Niebieskie
światła policyjnych syren ograniczają obszar
występu. Pełen ciekawości tłum ogląda pokaz
z dwóch amfiteatralnych widowni ustawionych
naprzeciw siebie na parkingu Kompleksu Sztuki
Funarte. Dla części osób nie starczyło już
miejsca, widzowie siedzą więc także na ziemi,
aby móc obejrzeć El Niňo, główną
zagraniczną atrakcję festiwalu. (...)
Woda, brud, dym, krew i mnóstwo ognia to pięć
elementów, którymi żywi się polski spektakl.
W tym plenerowym przedstawieniu uczestniczy
9 aktorów. Pełno tu martwych ciał, noszonych,
zawieszanych lub ciągniętych po ziemi w czarnych
plastikowych workach. Wojna i nieszczęście
są głównymi tematami sztuki. "To było
trochę chore i chyba nie wszystko zrozumiałem.
Ale scenografia była bardzo piękna" -
mówi 39-letni architekt Mario Viggiano.
Jego przyjacielowi Fabiano Castro, 26-latkowi,
bardzo podobało się przedstawienie: "Byłem
napięty do granic przez całe przedstawienie.
Mam poszarpane nerwy". Teyla Boaventura,
27-latka, ma mieszane uczucia: "Zadziwiające
wizualnie, ale historia wydaje mi się zbyt
ciężka. Wyobrażam sobie, że spektakl opowiadał
o kobiecie i mężczyźnie, którzy utonęli w
luksusie
i to sprowadziło na nich nieszczęście i popchnęło
ku granicom człowieczeństwa."
Aktorzy Ligia Cortez i Marcelo Lazzaratto
(też reżyser) także obejrzeli El Niňo.
"Być może dlatego, że Europa jest od
wieków areną licznych wojen europejscy artyści
manifestują swoją wizję tak rozdzierającym
krzykiem. Jest w tym coś więcej, niż tylko
sprzeciw wobec agresji pojedynczego człowieka
przeciwko drugiemu człowiekowi" - uważa
Lazaratto. Ligia Cortez też zauważa związek
między wojną i Europą: "Ich świat jest
zupełnie inny niż nasz. W kulturze europejskiej
miłość jest zawsze kojarzona z gwałtownymi
sytuacjami."
Dużą część publiczności stanowili studenci.
20-letni Eduardo Renno (filologia) pochwalił
scenografię i strukturę przedstawienia: "Spektakl
bardzo mi się podobał. Twórcy z wprawą przekazali
swoje przesłanie, którego głównymi elementami
były przemoc i dziwność. Nigdy jeszcze nie
widziałem nic równie mocnego w teatrze."
Dla 20-letniego Filipe Jorge (antropologia)
przedstawienie było emocjonujące: "Zarówno
strona wizualna jak i muzyka robią duże wrażenie".
Renata Caldas, "Correio Braziliense",
3 października 2005.
FESTIWAL TEATRÓW EUROPY ŚRODKOWEJ SĄSIEDZI
- LUBLIN 2007
(...)
Spektakl uliczny, który w założeniu ma wstrząsnąć
widzem. I chyba wstrząsa, bo jedni odchodzili
oburzeni i głośno komentowali, a inni trwali
aż do końca pokazu. Widowisko zrobione z rozmachem,
rzetelnie i bez ściemy. I choć tematy ciężkie,
bolesne i poruszane w teatrze nie od dziś,
jednak wciąć aktualne i potrzebne.
Daniel Arbaczewski, www.projektlublin.com,
2007.
Festiwal Sąsiedzi zakończony
To mroczne widowisko ukazuje nam obraz miłości
fizycznej, która doprowadza do spłodzenia
kalekiego chłopca. On jest ucieleśnieniem
tego, co w życiu niewinne i dobre choć ukryte
pod "brzydką" fizycznością. Nie
ma jednak miejsca dla takiego dziecka w świecie
ludzi zimnych i nieczułych.
Małgorzata Drozd, www.student.lublin.pl,
2007.
FESTIVAL EUROPEO DEL TEATRO DI SCENA E URBANO ARLECCHINO D'ORO
- MANTUIA/WŁOCHY 2007
El Niňo, wiatr przemocy i koszmarów XX wieku na placu Erbe
Ulice Mantovy ponownie zapłonęły dzięki Teatrowi A Part. W niedzielę wieczorem polska grupa teratralna przedstawiła spektakl El Niňo (...). Dwie olbrzymie przenośne konstrukcje po dwóch stronach placu wytyczyły miejsce przeznaczone na scenę, dając aktorom sposobność na wykorzystanie różnych możliwości teatralnych. Szczudła, dym, woda i ogień stały się podstawowymi elementami do stworzenia symbolicznego przekazu - metafor przemocy i nadużyć, do jakich zdolny jest człowiek. Zwyczajność życia mężczyzny i kobiety, przedstawiona na początku spektaklu, jest wchłaniana przez wir nieszczęść, balansując od perwersyjnej seksualności po samotność w chwilach strachu. El Niňo to spektakl, który odwołuje się do stylistyki rzymskiego "pirriche", aby uwrazliwić widza poprzez krwawe obrazy i akty, dziką seksualność, przywołując wpomnienie okrutnych wydarzeń XX wieku. (...)
Micol Ferreti, "Gazetta di Mantova", 26 czerwca 2007.
FESTIVAL INTERNATIONAL DE THEATRE DE RUE D'AURILLAC - AURILLAC/FRANCJA 2010
El Niňo Teatru A PART
Czy masz mocne serce? Lepiej żebyś miał, jesli chcesz obejrzeć "El Niňo", drugą część trylogii o kondycji ludzkiej, cyklu nowoczesnych tragedii polskiej grupy teatralnej A PART. Na parkingu zamku Saint-Etienne, w scenerii przypominającej składowisko post-apokaliptycznych nieużytków, pozwolono nam poczuć atmosferę okrucieństw i katastrof technologicznych na świecie. Na tym zakazanym terytorium, strzeżonym przez ponurych półnagich mężczyzn ubranych w wojskowe buty i spodnie oraz maski ochronne sceny spektaklu przechodzą płynnie jedna w drugą. Galeria postaci zaludniających ten świat, mężczyźni i kobiety ubrani w płaszcze, przywołujące na myśl stroje Gestapo będą angażować się w erotyczne zabawy, obsceniczne i brutalne. Będą dopuszczać się nikczemnych zbrodni. Widzimy ciała przeciągane po ziemi w plastikowych torbach. Kalekie dziecko poddawane jest torturom przez niemych oprawców w białych fartuchach i maskach. Dziwne postaci na szczudłach będą podpalały ziemię. Niewinna para zostanie rozebrana przed udaniem się pod prysznic, aby ujść z dymem.
Inscenizacja spektaklu jest bez zarzutu: gra aktorów trzyma w napięciu, przestrzeń jest dobrze zorganizowana dzieki mobilnej scenografii i technice sceny. Muzyka i efekty świetlne doskonale współgrają z językiem ciała tego pełnego emocji pokazu bez słów.
Barbara Petit, theatredublog.unblog.fr, 22 sierpnia 2010.
TEATR A PART El Niňo
bardzo mało zdjęć, mało wskazówek znalazło się w broszurze festiwalu, dającej jednak informację, że polskim spektaklem wraca się do wielkiej tradycji teatralnej Aurillac
festiwal oferuje autobus, który zabiera Cię na betonowy dziedziniec zamku, pojawia się pytanie, gdzie usiąść, w pierwszy czy ostatnim rzędzie przy scenie o kształcie prostokąta?
mobilna platforma zacznie się poruszać, prowadzona przez dwóch półnagich i silnych mężczyzn noszących maski, można odnieść wrażenie, że ludzkość jest zagrożona przez nieznane epidemie, nowe i stare, na platformie ludzie ubrani w skórzane płaszcze, po drugiej stronie widzimy parę kochanków, którzy potem powiją potwora i w końcu sami zginą
tragiczny scenariusz jest przemożny i nie pozostawia miejsca do śmiechu lub uśmiechu, kończy się przywołaniem obrazu komór gazowych
spektakl jest pięknie wpisany w przestrzeń i pięknie zrealizowany, dwukrotnie przestrzeń zostaje przeorganizowana dzięki ruchomej scenografii, ludzie na szczudłach zapalą na nawierzchni ogień, zagrają cienie,
krew jest wszędzie, muzyka z łagodnych melodii przechodzi w gwałtowane dźwięki, nagość jest stosowna i kontrolowana, wszystko jest dynamiczne i intensywne, choreografia wpisana jest w logikę przestrzeni teatralnej, która narzuca rytm i działa na wyobraźnię widzów
przesłanie spektaklu jest jednoznaczne: czystość i miłość przegrywają z okrucieństwem, życie w sieci ludzkości to nieustanne ryzyko, nauczyciele stają się ofiarami uczniów, cierpienie staje się odkupieniem,
przedstawienie, pełne namiętności i równocześnie zawierające ślady tradycji chrześcijańskiej jest bardzo polskie
przyjrzałem się innym osiągnięciom Teatru A PART i zrozumiałem, że mam do czynienia z prawdziwym rozwijaniem języka scenicznego, zanurzonego w alchemii i mitach, co jest zasługą reżysera, ale także w wyraźny sposób inspirowane jest utalentowanym zespołem zaangażowanych aktorów
teatr dużo podróżuje, bardzo rzadko odwiedzając Francję, więc dziękuję, że mogłem zobaczyć ich w Aurillac, gdzie publiczność świetnie przyjmuje takie działania
anton alain, http://derives.free.fr/cadra.htm