EL
NIŇO W BRASILII
1 i 2 października 2005 roku przedstawienie
"El niňo" zostało zaprezentowane
dwukrotnie podczas Festival Internacional
de Teatro de Brasilia Cena Contemporanea w
Brasilii. Autorskie przedstawienia Marcina
Hericha gościły w Brazylii już po raz trzeci
(w 2001 w Londrinie, zaś w 2002 w Belo Horizonte
prezentowany był spektakl "Femina").
Prezentacje "El niňo"
w Brasilii były wynikiem trwającej blisko
pół roku koprodukcji z brazylijskim partnerem: Cena Promocoes Culturais.
Spektakl był sztandarowym przedsięwzięciem organizacyjnym i jednym z
głównych punktów programu szóstej edycji Cena
Contemporanea. "El niňo" zostało
obejrzane przez ponad tysiąc widzów.
x
x
x
BEZ ZBĘDNYCH SŁÓW (Renata
Caldas, "Correio Braziliense" )
Jest parno i pochmurnie. Delikatne
białe światło oświetla parę, która kąpie się
przy dźwiękach piosenki Roberto Carlosa. Po
chwili, w innym miejscu sceny czerwone światło
pada na pięcioro aktorów. W perwersyjnym tańcu
kotłują się dwie pary.
W środku mężczyzna ubrany w damską bieliznę
masturbuje się. Nagły, głośny dźwięk przerywa
orgię. Przy dźwiękach muzyki klasycznej wszystkie
postaci skrywa spływająca woda. Mocne obrazy
uderzają z impetem w tłum widzów, który zdaje
się wibrować przy każdej kolejnej scenie w
wykonaniu aktorów Stowarzyszenia Teatralnego
A Part. Przyjechali tutaj z Polski na dwie
prezentacje w ramach Międzynarodowego Festiwalu
Teatralnego Cena Contemporanea.
Niebieskie światła policyjnych syren ograniczają
obszar występu. Pełen ciekawości tłum ogląda
pokaz z dwóch amfiteatralnych widowni ustawionych
naprzeciw siebie na parkingu Kompleksu Sztuki
Funarte. Dla części osób nie starczyło już
miejsca, widzowie siedzą więc także na ziemi,
aby móc obejrzeć "El niňo", główną
zagraniczną atrakcję festiwalu. W sobotnią
noc na miejscu tłoczy się około 600 widzów.
Piątkowy spektakl został przełożony na niedzielę
z powodu wichury i ulewnego deszczu.
Woda, brud, dym, krew i mnóstwo ognia to pięć
elementów, którymi żywi się polski spektakl.
W tym plenerowym przedstawieniu uczestniczy
9 aktorów. Pełno tu martwych ciał, noszonych,
zawieszanych lub ciągniętych po ziemi w czarnych
plastikowych workach. Wojna i nieszczęście
są głównymi tematami sztuki. "To było
trochę chore i chyba nie wszystko zrozumiałem.
Ale scenografia była bardzo piękna" -
mówi 39-letni architekt Mario Viggiano.
Jego przyjacielowi Fabiano Castro, 26-latkowi,
bardzo podobało się przedstawienie: "Byłem
napięty do granic przez całe przedstawienie.
Mam poszarpane nerwy". Teyla Boaventura,
27-latka, ma mieszane uczucia: "Zadziwiające
wizualnie, ale historia wydaje mi się zbyt
ciężka. Wyobrażam sobie, że spektakl opowiadał
o kobiecie i mężczyźnie, którzy utonęli
w luksusie i to sprowadziło na nich nieszczęście
i popchnęło ku granicom człowieczeństwa."
Wojenna sceneria
Aktorzy Ligia Cortez i Marcelo Lazzaratto
(też reżyser), którzy uczestniczyli w festiwalu
z ramienia Centro Cultural Banco do Brasil
i prezentowali podczas Cena Contemporanea
swój spektakl "A ENTREVISTA", także
obejrzeli "El Niňo". "Być może
dlatego, że Europa jest od wieków areną licznych
wojen europejscy artyści manifestują swoją
wizję tak rozdzierającym krzykiem. Jest w
tym coś więcej, niż tylko sprzeciw wobec agresji
pojedynczego człowieka przeciwko drugiemu
człowiekowi" - uważa Lazaratto. Ligia
Cortez też zauważa związek między wojną i
Europą: "Ich świat jest zupełnie inny
niż nasz. W kulturze europejskiej miłość jest
zawsze kojarzona z gwałtownymi sytuacjami."
Dużą część publiczności stanowili studenci.
20-letni Eduardo Renno (filologia) pochwalił
scenografię i strukturę przedstawienia: "Spektakl
bardzo mi się podobał. Twórcy z wprawą przekazali
swoje przesłanie, którego głównymi elementami
były przemoc i dziwność.
Nigdy jeszcze nie widziałem nic równie mocnego
w teatrze." Dla 20-letniego Filipe Jorge
(antropologia) przedstawienie było emocjonujące:
"Zarówno strona wizualna jak i muzyka
robią duże wrażenie". 21-letni Marcius
Siddarta studiuje teorię teatru. Według niego
"fakt zaprezentowania sztuki teatralnej
w miejscu, które nie jest do tego przeznaczone
nadaje wydarzeniu niezwykłej wagi, ma się
wrażenie, że wszystko odbywa się naprawdę,
tu i teraz".
36-letni reżyser polskiej grupy Marcin Herich
był zadowolony z reakcji publiczności i z
dobrej pogody w nocy z soboty na niedzielę.
Odnośnie doświadczenia, jakim było użycie
piosenek Roberto Carlosa, reżyser mówi: "Piosenki
tego wykonawcy bardzo dobrze kontrastują
z historią, jaką opowiadamy." Dodaje
z uśmiechem, że spodziewa się dalszych zaproszeń,
aby móc wrócić do Brasilii.