W ZIMNY MUŁ ŚMIERCI
Szkice o Ofelii to kameralne przedstawienie solowe w wykonaniu Moniki Wachowicz i w reżyserii Marcina Hericha, zrealizowane w konwencji teatru ruchu, ciała i emocji. Spektakl ma charakter intymnego, wizualnego seansu teatralnego, w którym główną rolę odgrywają dżwięk, ruch sceniczny i intensywna obecność aktora. W przedstawieniu - które powstało w dużej mierze metodą "pisania na scenie" - twórcy zgłębiają temat naiwności i niewinności w konfrontacji z realiami egzystencji, seksualnością i kontekstem śmierci. Przedstawienie nie jest wyłącznie realizacją tematu "Ofelii" z szekspirowskiego pierwowzoru. Motyw "Ofelii" staje się w przedstawieniu Teatru A Part tropem, z którego wysnuta zostaje autorska narracja sceniczna.
Spektakl był prezentowany w Polsce oraz w Irlandii, na Litwie, w Rosji i we Wloszech.
Projekt solowy w wykonaniu Moniki Wachowicz.
Scenariusz, ruch sceniczny: Monika Wachowicz i Marcin Herich
Reżyseria: Marcin Herich
Muzyka: fragmenty utworów zespołów Pablo's Eye i Ophelia's Dream oraz kompozycji Elliotta Goldenthala
W spektaklu wykorzystano fragmenty "Hamleta" Williama Szekspira w tłumaczeniach Józefa Paszowskiego i Romana Brandstaettera oraz wiersz "Ofelia" Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej.
Czas trwania spektaklu: 45 minut
Premiera: 2010, Ostrów Wielkopolski
Projekt został zrealizowany przy udziale środków finansowych z budżetu
Samorządu Województwa Śląskiego.

DOTYCHCZASOWE PREZENTACJE
*Aeroklub Ostrowski (Ostrów Wlkp, Festiwal Teatrów Niezależnych, 22.05.2010)
*Kinoteatr Rialto (Katowice, Międzynarodowy Festiwal Teatrów A PART, 19.06.2010)
*Kinoteatr Rialto (Katowice, 16.09.2010)
*Centrum Kultury Katowice (Katowice, 16.12.2010)
*Teatr Mały (Tychy, 21.12.2010)
*Teatr KTO (Kraków, 13.01.2011)
*Centrum im. L. Zamenhofa (Białystok, 05.02.2011)
*Kinoteatr Rialto (Katowice, Teatr A PART Festival, 11.02.2011)
*Santa Maria dei Battuti (Cividale del Friuli, Włochy, Mittelfest, 13.07.2011)
*Chorzowskie Centrum Kultury (Katowice, Teatr A PART Festival, 24.02.2012)
*Teatr Korez (Katowice, 18.04.2012)
*Kauno Kamerinis Teatras (Kowno, Litwa, One Actor Theatre Festival MonoBaltija, 11.05.2012)
*Town Hall Theatre (Galway, Irlandia, Colours Fringe Festival, 07.07.2012)
*Teatr w Oknie (Gdańsk, Festiwal Szekspirowski/SzekspirOff, 04 i 05.08.2013)
*Teatr A Part. Scena w budowie (Katowice, 26.01.2014)
*Teatr Dzieci Zagłębia (Będzin, Będzińskie Spotkania Teatralne BEST, 11.04.2014)
*Ośrodek Kultury w Będzinie, Filia w Grójcu (Będzin, 17.05.2014)
*była pralnia szpitala przy ul. Antesa (Pszczyna, Teatralna Maszyna Pszczyna, 22.06.2014)
*Teatralne Centrum "Na Strastnom" (Moskwa, Rosja, Festiwal SOLO, 03.10.2014)
*Teatro Studio (Rovigo, Włochy, Be@Home, 17.04.2015)
*Republika Sztuki Tłusta Langusta (Poznań, Inwazja Barbarzyńców, 21.04.2015)
*Pasaż Kultury Andromeda (Tychy, Festiwal Teatrów Niezależnych Andromedon, 23.08.2015)
RECENZJE
KINOTEATR RIALTO - TEATR A PART FESTIVAL - KATOWICE 2011
Trzy kolory
"Szkice o Ofelii" zarysowane są w trzech - najbardziej symbolicznych w naszej kulturze - kolorach: bieli, czerwieni i czerni. Biała jest suknia dziewczyny, jej buty, a także wianek, odwieczny znak niewinności. Krwistoczerwone są usta Ofelii i rękawiczki. Czarną linią wyznaczony jest sceniczny pas całego przedstawienia, zamknięty prostokąt, tworzący mroczną przestrzeń szaleństwa i śmierci.
Do przekroczenia tej granicy główna bohaterka (Monika Wachowicz) przygotowuje się niczym wytrawna sportsmenka. Popijając wodę i starannie rozciągając ciało, jakby mimochodem przedstawia moment samobójstwa Ofelii. Teraz - gdy przemawia słowami Gertrudy z "Hamleta" - zdaje się być beztroska i bardziej skupiona na samej gimnastyce, niż na wypowiadanym tekście. Jednak razem z wybrzmieniem ostatnich słów: "w zimny muł śmierci", staje się już Ofelią, która z drżeniem przestępuje nad czarną krawędzią, zupełnie, jakby zanurzała się w lodowatej toni.
Ciemne linie stanowią także granice między sceną a publicznością. W tej konfiguracji samotność Ofelii pogłębia się o kolejny wymiar. Widzowie są światem na zewnątrz, są przestrzenią normalnego życia. A jednocześnie ten gest scenograficzny sprawia, że w pewnym sensie stają się także częścią sztuki, niemymi świadkami i murem nie do przekroczenia. Bohaterka może tylko biegać w coraz większym popłochu od jednej krawędzi do drugiej. Lub - jak w końcowej scenie - czołgać się ze wszystkich sił do wyjścia, ale i tak niewidzialne ręce wciągną ją z powrotem. Spektakl Hericha pokazuje, jak cienka i jednocześnie nieprzepuszczalna może być granica między szaleństwem a normalnością.
Obłęd Ofelii nabiera w tym przedstawieniu ciemnych, niepokojących rysów. Szaleństwo dziewczyny nie ma nic wspólnego z bieganiem po łące i śpiewaniem bezsensownych piosenek, lecz jest przejmującym studium psychiki samotnej i odtrąconej kobiety. W ciekawy sposób reżyser podjął temat potrzeby akceptacji, usilnego wchodzenia w pewne formy. Na początku kobieta wkładała stopy w białe buty - chociaż jej ciało zdaje się z całych sił bronić przed tą czynnością. Potem w szale próbuje przypiąć sobie do głowy wianek - zupełnie, jakby ten gest był w stanie odczarować rzeczywistość, jakby mogła w ten sposób odzyskać straconą niewinność, i, tym samym, miłość ukochanego. Wszystko to jednak na marne. Wianek wczepiony w potargane włosy swoim kształtem przywodzi na myśl raczej cierniową koronę, niż atrybut grzecznej dziewczynki.
Chociaż "Szkice o Ofelii" jednoznacznie wskazują na "Hamleta" i wykorzystują jego fragmenty, to absolutnie nie stanowią realizacji dramatu Szekspira. Pierwowzór szekspirowskiej bohaterki staje się tutaj raczej impulsem do opowiedzenia odrębnej, całkowicie samodzielnej historii. Szczególnie istotną różnicą wydaje się być zlikwidowanie niedomówienia, co do więzi cielesnych między Ofelią a Hamletem. O ile w sztuce Szekspira nie mogliśmy mieć pewności, co do tego, czy młodzi faktycznie byli kochankami, o tyle w "Szkicach." nie ma już miejsca na takie wątpliwości. Sztuka Marcina Hericha nie stroni od scen silnie epatujących erotyzmem o mrocznym i kontrowersyjnym obliczu. Czerwone rękawiczki na dłoniach aktorki nabierają tutaj całkowicie samodzielnego statusu, przeistaczając się w ręce mężczyzny śmiało błądzące po ciele kobiety. Biel i czerwień, niewinność i nagość ciała, odtrącenie i miłość, szaleństwo i śmierć przenikają się tutaj ze sobą, tworząc niepokojący kolaż.
Monodram niewątpliwie należy do wyjątkowo wymagających form scenicznych - aktor musi całkowicie zaabsorbować widza, skupić na sobie całą jego uwagę. A "Szkice o Ofelii" są sztuką do zagrania tym trudniejszą, że publiczności nie przyciąga się tu ani słowem, ani splotem fabuły. W spektaklu Hericha nacisk został położony przede wszystkim na muzykę i język ciała, głęboką ekspresję gestu. Dlatego też gra aktorska Moniki Wachowicz momentami może wydawać się przerysowana, intymna aż do granic, może nawet drażnić - ale na pewno nie pozostawi widza obojętnym. Szkic Ofelii w tym spektaklu zakreślony został ostrą, poszarpaną linią, jak wtedy, gdy - w skrajnych emocjach - ołówek niemal rozrywa papier i aż dziw bierze, że ten nie krwawi.
Magdalena Iwańska, Dziennik Teatralny, 14 lutego 2011
Podwójne życie Ofelii
Co to niby jest? Jeśli inscenizacja, to właśnie na niby. Po pierwsze, brak tu wyraźnego
podziału na widownię i scenę. Wyluzowana Ofelia, jakby od niechcenia, pojawia się wśród
widzów a nie, co ważne, przed nimi, i po kolei obdarza każdego zaciekawionym spojrzeniem
i uśmiechem Moniki Wachowicz.
To Ofelia-Monika przygląda się swojej publiczności, a nie na odwrót. Umowni widzowie, poza
tym, że lustrowani przez aktorkę, oglądają też samych siebie - zajmują miejsca w dwóch
rzędach krzeseł, ustawionych w niewielkiej odległości, frontem do siebie. W efekcie, to
publiczność zżera trema, nie zaś aktorkę. Widz zatem staje się po części wykonawcą, czyli
tytułową Ofelią. Wszak to tylko ,,Szkice do Ofelii". Toteż wypełnienie konturów postaci leży
w gestii publiczności.
Nie dziwi więc, że rola Ofelii-Moniki wykracza poza tradycyjne wygłoszenie kwestii z dramatu. Co ważne, są to kwestie, które odnoszą się do niej samej, bo to monodram (aktorka raz jest Ofelią, a raz kimś z otoczenia Ofelii). Oraz, że tekst, który podaje, stylistyką nawiązuje do języka Szekspira. Ale sposób jego podania, zmienia szekspirowski dramat w ckliwą historię uwiedzenia, porzucenia i samobójstwa z pierwszej strony ,,Faktu". Bo słowa, które słyszymy, są gęste od ironii. A właściwie autoironii. Tym sposobem Ofelia-Monika po raz kolejny dystansuje się od Ofelii Szekspira. Co oferuje w zamian? Też, przewrotnie, Szekspira, bo Monika-Ofelia to przecież postać o dwu jaźniach, a więc postać schizofreniczna czyli, potocznie, szalona jak Ofelia z Szekspira. Co najistotniejsze, Ofelia-Monika daje scenicznej Ofelii szansę na zmartwychwstanie. Na nowe życie bez dramatu, dosłownie i w przenośni. Ale do tego niezbędna jest publiczność. Choć przedstawienie kończy się gorzką konstatacją z ust topielicy: "zostanę jakiś czas w dole rzeki zanim zrozumiem, że nie byłam kochana", to nie dajmy się zwieść słowom samobójczyni.
Kluczem do spektaklu jest ,,architektonika wzruszeń" czyli kantorowskie założenie, które Teatr A PART konsekwnetnie realizuje w większości swoich przedstawień. Widz, w tym przypadku ,,Szkiców o Ofelii", nie doszukuje się ogólnej prawdy psychologicznej w postaci Ofelii, tj. nie interpretuje, ale współodczuwa i, co najistotniejsze, może liczyć, inaczej niż szekspirowska Ofelia, na wzajemność. Wachowicz bowiem reaguje na każdy uśmiech i spojrzenie z widowni. I tak zawiązuje się relacja, której nie można wcześniej wyreżyserować. To nowa rzeczywistość, gdzieś na styku realności ze sztuką, na którą widz ma realny wpływ. Współodczuwając i współtworząc, ma szansę na zmianę losu szekspirowskiej samobójczyni.
A Ofelii Moniki Wachowicz nie sposób nie kochać.
Monika Gorzelak , Dziennik Teatralny, 15 lutego 2011
SANTA MARIA DEI BATTUTI - MITTELFEST - CIVIDALE DEL FRIULI/WŁOCHY 2011
Festiwal Kultury Mittelfest 2011: Ofelia
Spektakl odbył się na festiwalu kultury Mittelfest w miejscowości Cividale del Friuli, w kościele Santa Maria dei Battuti, w przestrzeni o ograniczonych możliwościach, ale dobrze nadającej się do pewnych przedstawień, właśnie takich jak "Szkice o Ofelii". Reżyser i dramaturg powierzył młodej aktorce, Monice Wachowicz, monolog pomyślany i przeniesiony na scenę tak, aby symbolizował podróż, zarówno rzeczywistą, jak i metaforyczną, ku odkrywaniu dwoistości kobiecej natury.
"Podróż" ta obejmuje wielość znaczeń i stale przybiera inne wartości, chociaż, paradoksalnie, przedstawiona jest jako droga, od której nie ma odwrotu. I rzeczywiście, aktorka ani na chwilę nie opuszcza wąskiego pasa linoleum, który przecina centrum sali, dzieląc na dwie części publiczność zgromadzoną pod ścianami i na stopniach krótszego boku kościoła. Kierunek tej "podróży" może zmieniać się, ale przestrzeń - nie. Pas linoleum to strumień,
nad którym "pochylona wierzba ogląda swe siwe szaty w zwierciadle wody" oraz gdzie Ofelia tonie "wciągnięta przez mulistą śmierć".
Tak rozpoczyna się monolog, gdy aktorka stawia pierwsze kroki na wykładzinie, jakby wchodziła do wody. Ofelia ma na sobie przejrzysty welon, który nie zasłania jej bielizny. Cały strój jest biały, podobnie jak jej ciało. Wyraźnie kontrastuje ono z czarną przestrzenią, po której chodzi, na którą upada, na której leży lub po której czołga się. Zakłada białe buty i czerwone rękawiczki, po czym opowiada o swoim pierwszym stosunku seksualnym. Słowa służą jednie przypomnieniu hipokryzji mężczyzny, który po złożeniu obietnicy małżeństwa porzuca dziewczynę za to, że uległa jego natarczywości.
Sytuacja "Ofelii", kobiety, która widzi jak miłość przeradza się w gwałt, przedstawiona jest językiem gestów - czasem dosłownym, a czasem metaforycznym. Czerwone rękawiczki pokrywają krwią dłonie dziewczyny, która dotyka nimi genitaliów, twarzy i innych części ciała, a następnie przesuwa dłonie wzdłuż nóg. Po chwili, na wykładzinie, jej dłonie wydają się zabarwiać na czerwono strumień, w którym Ofelia zatonęła. Dziewczyna ściąga rękawiczki i przemieszcza się na koniec pasa linoleum. Tam znajduje się krzesło, z którego zabiera wianek z białego tiulu. Używając spinek do włosów jako gwoździ, zamienia ślubny wianek w cierniową koronę męczeństwa. Teraz wykładzina symbolizuje drogę krzyżową, którą dziewczyna przemierza w poszukiwaniu krzyża, jednakże nie dane jest jej go znaleźć, ponieważ kobiecie odmawia się nawet uznania odczuwanych przez nią cierpień i doznanego zła. Bohaterka znajduje się na granicy szaleństwa, krzyczy i trzykrotnie upada na ziemię, podobnie jak Chrystus podczas drogi krzyżowej. Dociera do krzesła i zdejmuje buty, mając nadzieję znaleźć na stopach ślady gwoździ i poczuć fizyczny ból, bardziej znośny niż ból, który odczuwa wewnątrz. Momentami traci kontakt z rzeczywistością i zauważa luki w pamięci, ale na koniec uspokaja się i mówi, że musi mieć nadzieję i być cierpliwa, chociaż serce w niej płacze "na myśl o tym, że złożyli go do zimnej ziemi". W tych słowach czyni aluzję do Boga-człowieka, który miał wzgląd na wszystkich. Nabrawszy tej pewności zaczyna uśmiechać się, zdejmuje z włosów spinki, które rozdaje publiczności, zapewnia, że teraz już będzie spoczywać w pokoju na błotnistym łożu, po czym schodzi ze ścieżki, aby napić się wody z butelki. Gasi pragnienie, a następnie polewa wodą twarz i ciało, a resztę wylewa na podłogę, oczyszczając siebie samą oraz ziemię, po której stąpa, uzdrawiającym chrztem.
Z pewnością spektakl ma polski przekaz, co wyraża się w treściach jasno nawiązujących do religii oraz w formach ekspresji, w których na plan pierwszy wysuwa się przedstawienie fizycznego i duchowego cierpienia. Na uwagę zasługuje bardzo zdolna aktorka, obdarzona ciałem o doskonałych proporcjach, wyćwiczonym w sposób najlepszy z możliwych, aby przekazać to, czego nie można wyrazić słowami.
Gianni Cianchi, elGiornaledelFriulo.net, 14 lipca 2011
TEATR W OKNIE - FESTIWAL SZEKSPIROWSKI/SZEKSPIROFF - GDAŃSK 2013
Uwięziona
Monodram Szkice o Ofelii w reżyserii Marcina Hericha odbywał się w kameralnej atmosferze nasyconej intymnością. Widzowie zostali usadowieni po dwóch stronach prostokątu, wyznaczonego na podłodze białą taśmą - granicą pomiędzy widzem a aktorką - Moniką Wachowicz.
Odtwórczyni głównej roli pojawia się na scenie w absolutnej ciszy, niosąc ze sobą butelkę wody, podchodzi do linii i staje tuż przed nią. Przedstawienie rozpoczyna słowami Gertrudy, relacjonującej przebieg poczynań szalonej Ofelii na chwilę przed utonięciem. Wypowiada je spokojnie, z nutką nostalgii w głosie. Po chwili aktorka przystępuje do rozgrzewki i nie przerywając monologu, powoli wykonuje szereg rozciągających ćwiczeń. W zamkniętej przestrzeni, ograniczonej białymi liniami, znajduje się para białych pantofli, biały wianek, czerwone rękawiczki oraz czarny taboret. Ostatnimi akcentami kolorystycznymi są pomalowane na czerwono usta i paznokcie, kontrastujące z białym tiulem, w który ubrana jest aktorka.
Na scenariusz monodramu składają się: scena szaleństwa w na nowo zaaranżowanym przebiegu akcji, momenty improwizacji, a nawet wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej "Ofelia". Stanowi on bardzo istotny element tekstu, ponieważ komentuje rozpacz związaną z odrzuceniem, z którym Ofelia zmaga się po odtrąceniu przez Hamleta.
W chwili przestąpienia przez taśmę Ofelia wstępuje w toń szaleństwa, z której już później nie będzie mogła się wydostać. Najpierw stąpa pewnie po podłodze, jednak stopniowo traci kontrolę nad ruchami, jej ciałem wstrząsają drgawki, a podejmowane próby ucieczki z zamkniętej przestrzeni kończą się niepowodzeniem. Kiedy Ofelia opowiada o obietnicach złożonych przez duńskiego księcia i o swojej naiwności, zakłada czerwone rękawiczki i mocno obejmuje samą siebie, Odtwarzając wspomnienia, przypomina sobie intymną relację, która łączyła ją z Hamletem.
Na początku dłonie ubrane w czerwone rękawiczki w sugestywny sposób trzymają ją za ramiona, potem szarpią za włosy, a ich ruchy stają się coraz bardziej śmiałe. Ofelia próbuje się z nich wyzwolić, odzyskać utraconą niewinność - symbolizuje to biały wianek, który wczepia we włosy mocując go przy pomocy kilku wsuwek. Sakralna muzyka towarzysząca tej scenie sprawia, że wianek staje się koroną cierniową, a skutek działania Ofelii jest odwrotny od zamierzonego. Gdy pod koniec przedstawienia zdejmuje go, wyrzucając po kolei wsuwki, na myśl nasuwa mi się scena rozdawania przez Ofelię ziół i kwiatów.
Spektakl opiera się na ruchu, pracy aktorki ze swoim ciałem. Jej postacią miotają silne emocje, a Monika Wachowicz gra w sposób bardzo intensywny, od pierwszej aż do ostatniej chwili. Zgłębiając psychikę bohaterki, zastanawia się nad każdym wykonywanym gestem. Bardzo ważną rolę odgrywa tu również muzyka oraz wykorzystane fragmenty utworów Pablo's Eye oraz Ophelia's Dream. Nastrój w spektaklu zmienia się w zależności od muzyki, te dwa elementy znajdują się w ciągłej interakcji.
Uwalniając się od wszystkich rekwizytów, Ofelia uwolni się również od swojego szaleństwa. Wychodząc z wyznaczonego pola gry aktorka pochyla się nad pozostawioną na początku butelką wody i bierze łyk. Monika Wachowicz gasi pragnienie, a grana przez nią postać - topi się.
Anna Bajek, Shakespeare Daily (Teatralia), 5 sierpnia 2013
