PRZEJRZYSTOŚĆ PUSTKI
"Nie ma wiecznej ciszy tych nieskończonych przestrzeni, bo właściwie nie ma ciszy, ani przestrzeni, ani pustki. Świat, który znamy, świat, który tworzymy, świat ludzki jest okrągły, gładki, jednorodny i ciepły jak pierś kobiety"
Michael Houellebecq, "Cząstki elementarne"
Spektakl inspirowany twórczością Michela Houellebecqua.
Przedstawienie solowe w wykonaniu Moniki Wachowicz.
Scenariusz, ruch sceniczny: Monika Wachowicz i Marcin Herich
Reżyseria: Marcin Herich
Wykorzystano fragmenty powieści "Cząstki elementarne" Michela Houellebecqua oraz cytaty z "Możliwości wyspy" Michela Houellebecqua i "Kołysanki" Chucka Palahniuka.
Muzyka: "Funérailles" Franza Liszta
Czas trwania spektaklu: 55 minut
Projekt został zrealizowany przy udziale środków finansowych z budżetu
Samorządu Województwa Śląskiego.
PREZENTACJE
21,22,23
listopada, 7,8,13 grudnia 2013, 10 stycznia 2014 na scenie studyjnej Teatru A Part w Katowicach, 10 czerwca 2014 w Sali Grudniowej Centrum Kultury Katowice podczas 20. Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Performatywnych A Part, 14 grudnia 2014 podczas imprezy Eksperyment Houellebecq w Planet Cinema w Katowicach oraz 23 października 2015 w Teatrze Rozrywki w Chorzowie podczas Metavera Art Festival
O SPEKTAKLU
Przejrzystość pustki
Nic nie jest jasne. Większość nie wie. Mało kto został uświadomiony - powiadomiony. W piątek, sobotę i niedzielę - 22, 23 i 24 listopada o 19:00 na otwartej scenie zamknięte przedstawienie. Wstęp tylko na zaproszenie. Pokazy premierowe nowego projektu solowego w Teatrze w budowie są już gotowe. Widzieli i świadectwo dadzą nieliczni. Marcin Herich powołał dwunastu, aby zobaczyli i uwierzyli. Potem w świat poszli i dobrą nowinę (sami z siebie) głosili. Nauczanie i cudów doświadczanie zostało przewidziane w scenariuszowym planie (z)bawienia się słowem.
Marcin Herich dał słowo
Związani ze ścisłym kręgiem jego sztuki, odbiorcy teatralnej nauki, otrzymali w darze niepisane słowo. A PART. Stwórca rzekł: niechaj się stanie... I tak powstał Teatr A Part. Artystyczny świat z założenia imponderabilny, w przekazie niewerbalny, tradycyjnie nieoralny, a w rzeczywistości niesłowny. Miał nie mówić, a przemówił ludziom do serc i rozumu. Mówiąc krótko, spełnił oczekiwania, bo Marcin Herich (nie) dał ciała.
Jakby to powiedzieć... jakby tu się zabić?
Jest sto sposobów na... Wszystko. Możliwości (wyspy)1 są, (po)trzeba chcieć. Wymaga się wiele. Monika Wachowicz na scenę! Pierwsze przedstawienie na własnym terenie, na własne życzenie. Inspirowane prozą życia - egzystencjalne uprzytomnienie. Próba odegrania aktu życia odebrania. Śmierci zagrania. Dar aktorki z wnętrza ciała. Życia ofiarowania i oddania. Marcin Herich tym razem nie dał (jej)ciała. Jego Solistka dała głos, nie kończąc cała naga. Coś niecoś przy "Przejrzystości pustki" pokazała, ale co najistotniejsze zgrabnie w słowa ubrała. Toczyła się intelektualna rozprawa inspirowana. Z pisma Michela Houellebecqa rozstrzygana. Mistrz podrasowanej literacko pornografii, mówić o życiu i śmierci równie poetycko potrafi. Perwersji rozpustnych używa umyślnie i z przekorą. M&M - Marcin i Michał razem teatr absurdu tworzą. Obaj artyści są cynikami, wichrzycielami i skandalistami. Mierzą się z ludzkimi przywarami. Traktują niemoc brutalnie i dosadnie. Nie gardzą cywilizacyjną marnością i zezwierzęconą naturalnością. Człowieka ukazują z pierwotną godnością, uzewnętrzniając jego istotowe bebechy z całą okazałością. Współczesny Jean Paul Sartre- myśliciel francuski, twórca teorii z serii zmierzchu zachodu2, przedstawia proces naszego zgonu. Powszechnego samounicestwienia. Nie do uwierzenia. Nic, odkąd żyje (człowiek) się w tej materii nie zmienia. Każdy, kto żyje, nieustannie umiera.
"Wszystko to sprawiało, że miałem ochotę umrzeć, ale się powstrzymałem."3
Spektakl trwa dalej...
Układ sceny zburzyła scena obsceny. Na wejściu było jak w zwierciadle. Idealnie. Gładka powierzchnia odbijająca światło (u)stanowiła ofoliowane opakowanie. Nastąpiło otwarcie pudełkowej areny. W rzędach pojawiły się zlustrowane odbicia. Po jednej stronie teatralnego stołu-sceny zasiedli widzowie. Po drugiej stronie, niewidzialni bohaterowie - aktorzy-widzowie. Motyw pustych krzeseł (widoczny z widza strony) wywołał sytuację znudzenia (pustym)życiem, będącego stałym elementem codziennych dekoracji tragicznej farsy (Eugene Ionesco). Krzesełkowa instalacja momentami przybierała postać "pomnika niemożliwego". Rzeźba plenerowa autorstwa Tadeusza Kantora została odtworzona. Układ był prosty. Panował spokój i cisza. Na scenie życie - arenie świata pojawił się człowiek i wszystko zniszczył. Potem musiał odbudować. Zaczął kombinować. Dlaczego istota, która ma pod sufitem nierówno, chce mieć rzeczy poukładane równo? Popada w błędne koło i w desperacji (po)wstaje na nowo. Maniakalnie biega za, zabiega o, nie wiadomo co. Po co? Pod sufitem nieba nie ma. Szczęścia nie ogranicza horyzont płaskiego sklepienia. Śmierć jest porządkiem istnienia.
Sztuka w trzech słowach
Akt śmierci (wyżej opisany, nieznany)
Akt życia (które niżej jest, jakie jest)
Akcja: Życie w kole. W koło odgrywane role. Role krzeseł: Stawianie się na czyimś miejscu i powrót na swoją odwróconą o 180 stopni pozycję.
"Zapewne istniała jakaś forma szczęścia rodzinnego związana ze wspólnym funkcjonowaniem, czego my nie jesteśmy w stanie zrozumieć, zapewne istniała przyjemność tworzenia sprawnie funkcjonującego organizmu wymyślonego po to, by wypełnić określoną serię obowiązków, a obwiązki te, przez powtarzalność, tworzyły określoną serię dni. Wszystko to zniknęło, łącznie z serią obowiązków, nie mamy już tak naprawdę żadnego celu; radości istoty ludzkiej są nam nieznane, jej cierpienia natomiast nie mogą nas dotknąć. Nocami nie drżymy ani z trwogi, ani z ekstazy; jednak żyjemy, przemierzamy życie bez radości i bez tajemnic, czas nam mija szybko."4
Koniec, czyli żenada (indywidualna sprawa)
Akcja: Człowiek narażony na śmieszność. Sytuacja wstydliwa. Śmiech zamienia się w płacz. Cienka granica.
Śmiech - "nagła, gwałtowna deformacja rysów, która wykrzywia ludzką twarz, w jednej chwili ogałacając ją z wszelkiej godności. Jeżeli człowiek się śmieje, jeżeli jako jedyny spośród całego królestwa zwierząt afirmuje się z tą potworną, twarzową deformacją, to również dlatego, że jako jedyny, przekraczając egoizm zwierzęcej natury, osiąga przeraźliwe i najwyższe stadium okrucieństwa."5
Płacz, "jako przejaw ludzkiego okrucieństwa, jak łzy u tego gatunku wydają się wiązać ze współczuciem. Nigdy nie płaczemy wyłącznie nad sobą. Te dwa uczucia, okrucieństwo i współczucie, nie mają oczywiście większego sensu w warunkach absolutnej samotności, w jakich przebiega nasze życie."6
Puenta: "Każda żywa istota zasługuje na współczucie ze względu na prosty fakt, że żyje."7
Reakcja: Wielkie brawa!
Agata Goraj, Portal Katowicki, 26 listopada 2013
1. Michael Houellebecq, "Możliwości wyspy";
2. "Poszerzenie pola walki", "Cząstki elementarne", "Platforma", "Możliwość wyspy", "Mapa i terytorium" już nie!
3. Michael Houellebecq, "Możliwości wyspy";
4. Michael Houellebecq, "Możliwości wyspy";
5. Michael Houellebecq, "Możliwości wyspy";
6. Michael Houellebecq, "Możliwości wyspy";
7. Michael Houellebecq, "Możliwości wyspy"
Stabat Mater Radosna
Piękno trudne do określenia yugen i moc odziaływania na wyobraźnię to (mocne) fundamenty "Przejrzystości pustki", najnowszego przedstawienia w reżyserii Marcina Hericha. Czyżby poza lekturą Pascala i Houellebeqa, katowicki reżyser sięgnął także po Zeamiego, teoretyka wschodniego teatru Noh?
Monika Wachowicz, aka Myśląca Trzcina w premierowym solo Teatru A PART, musiała się urodzić z tajemną głębią yugen (jedna z koncepcji estetycznych Noh). Zawsze inna, a prawdziwa; w najnowszej odsłonie - przerażona "wiekuistą ciszą nieskończonych przestrzeni" Pascala, nie idzie w zachowawcze zakłady czy tanie prowokacje-wypełniacze. Nasyca pustkę spojrzeniem Oka Opatrzności - trójkąta o betonowej podstawie sceny i bokach z nóg, które rozwiera nad reflektorem. A słowa motta w jej ustach czynią; chłodna i naga przestrzeń nowej siedziby A PART robi się ciepła i pełna jak kobieca pierś z "Cząstek elementarnych" Houellebeqa. "O cuda, cuda dzisiaj niepojęte."
Na ten przykład, krzesła, krzesła, krzesła roztańczone. Pod magicznym dotykiem Wachowicz, krzesła na scenie ożywają jak krześlaki u Kulmowej, i wywołują lawinę skojarzeń. Oczywista oczywistość - Ionesco. Jednak, inaczej niż u mistrza absurdu, puste krzesła - nieobecność tych, co odeszli, odchodzą i odejdą - u "Prawdośmiewcy" Hericha, nie budzą lęku czy żałoby. Bo utula je (i widzów) Wachowicz. Jest trochę jak anioł z "Cafe Muller" Piny Bausch, który asekuruje upadki tancerzy-lunatyków, tj. Herichowych 'krześlaków', budując z nich kurhany, stawiając płyty nagrobne i piramidy w akcie erekcyjnym? W jej ruchu jest również Martha Graham z samotnej ławki w "Lamentacji". Wachowicz kurczy się i rozrywa w gorsecie czasu - obcisłych dżinsach i golfie. Ale nie porzuci kostiumu. No bo jak? To przecież jej (druga) skóra. W spektaklu Hericha, ten kostium, tj. ciało, choć zawodzi, bo zużywa się i ogranicza w czasie i przestrzeni - obrasta (sic!) w metafizykę; to ciało warunkuje kontakt z Tajemnicą, właśnie umierając.
Dlatego Mater Dolorosa Moniki Wachowicz tylko na ułamek sekundy przyjmie pozę ukrzyżowanego/-ej. I to dość nieudolnie. Ba! Ze znudzeniem. W ciele Matki Boleściwej, bowiem, tkwi potencjał. wielopierśnej Artemidy, bogini płodności. Każde ciało jest matką Nowego u Hericha.
Oczywista, Marcin Herich, "Zaratustra Tancerz,. Szczęśliwiec-Lekkoduch", nie włożył nagle różowych okularów. Nie bez kozery sięgnął przecież po depresyjnego nihilistę i Balzaca współczesności, skandlistę Michela Houellebecqa. Cytat z niemniej mrocznego Palahniuka, kulminacja spektaklu, też robi swoje. Najpierw słyszymy śmiech z serialowego podkładu, a zaraz potem dowiadujemy się, że nagranie pochodzi z lat 50-tych, czyli - śmieją się martwi. Wraz z "Funerailles" Liszta, 'mową pożegnalną' kompozytora dla Chopina - Herich z finezją wplata ją między cytaty z Houellebeqa i Palahniuka - ciemność się tylko zagęszcza. Aż do całkowitego wygaszenia świateł na końcu spektaklu.
Światło u Pascala choć potęguje małość (i wielkość) człowieka jest o niebo lepsze od mroku i jego tajemnic. Herich dekonstruuje tę starą opozycję w "Przejrzystości pustki". W myśl rytmicznej zasady jo-ha-kyu (wolny początek - szybsze rozwinięcie - najszybsze zakończenie) na końcu światła pojawia się tunel. Wagina. Piękno trudne do określenia.
Monika Gorzelak , pisarze.pl, 2 grudnia 2013