PROJEKT DANTE to spektakl-podróż, żywa instalacja, doświadczenie teatralne dla 1 widza. W „Projekcie Dante”, zrealizowanym z udziałem adeptów drugiej edycji Studia Aktorskiego Teatru A Part (Galerników Wrażliwości), kontynuujemy poszukiwania artystyczne zapoczątkowane w przygotowanym dwa lata wcześniej spektaklu „Alicja w Krainie Czarów”. Spektakl pod względem struktury nawiązuje do twórczości kolumbijskiego reżysera Enrique Vargasa, założyciela Teatro de los Sentidos.
Kanwą dla przedstawienia jest „Boska Komedia” Dantego. Podobnie jak w sławnym poemacie widz-Dante, w towarzystwie przewodnika, Wergiliusza przemierza zaświaty, aby poznawać i doświadczać, poszukując ideału i piękna, wyobrażonego przez zmarłą ukochaną, Beatrycze. Poznaje przy tym i doświadcza samego siebie. Piekło, czyściec i niebo w przedstawieniu Teatru A Part i Galerników Wrażliwości są zarówno metaforyczne, jak i realistyczne, na wskroś współczesne. Wywiedzione w równej mierze z mitów, jak i osobistych doświadczeń twórców spektaklu oraz realiów znanego nam świata. Obserwowanego – dodajmy – bez złudzeń co do prawdziwej natury człowieka. Podróż po zaświatach to emocjonalna podróż po kontekstach naszego własnego życia, zarówno w sensie prywatnym, jak i historycznym i społecznym. Co współczesny Dante odnajdzie w takich otchłaniach? W otchłani samego siebie, przeglądając się w przedstawieniu jak w lustrze? Czym jest dla niego prawda, okrutna wiedza o nas samych, czym są: groza, piękno i kruchość ludzkiego życia – nasza niedoskonała doskonałość – w obliczu nieodwracalnego? Kim lub czym jesteś, jaka jesteś i czy kiedykolwiek byłaś, moja Beatrycze?
Pomysł, scenariusz, reżyseria, scenografia: Marcin Herich
Dowództwo nad Galernikami Wrażliwości, współpraca reżyserska: Monika Wachowicz
Współpraca nad scenariuszem: zespół
Aranżacja przestrzeni, współpraca nad scenografią: Cezary Kruszyna
Montaż i opracowanie wideo: Magdalena Krawczyk
Występują Galernicy Wrażliwości: Tymoteusz Janus, Sebastian Krańczuk, Magdalena Krawczyk, Katarzyna Pojda, Joanna Runowska, Agata Sokół i Małgorzata Toczek oraz Alina Bachara, Marcin Herich, Grzegorz Król, Cezary Kruszyna i Monika Wachowicz
W spektaklu wykorzystano fragment „Boskiej Komedii” Dantego w przekładzie Edwarda Porębowicza. W spektaklu wykorzystano utwory „Mode 244” Barbary Monk Feldman oraz „Ropes in Tears” Masami Akity.
Doświadczenie teatralne dla 1 widza. Widz uczestniczy w przedstawieniu przez około 40 minut. W czasie jednego cyklu pokazów przedstawienie odwiedza 6 widzów w 15 minutowych odstępach.
Premiera: Katowice, maj 2019
Współfinansowano ze środków Samorządu Województwa Śląskiego.

PREZENTACJE
– 18 i 19 maja 2019 (pokazy przedpremierowe),
– 25 i 26 maja 2019 (premiera),
– 10 i 11 czerwca (Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A Part)
OPINIE WIDZÓW
„Intymne i uwodzące… a może wszystko tu jest, tylko muszę ochłonąć. Dziękuję.”
„Przerażające piekło, kilkakrotnie zamrażające akcję serca, możliwe złapanie tchu tylko w przejściach, czyściec z takim wyraźnym, namacalnym wręcz smutkiem, hipnotyzujący kontakt wzrokowy. To wszystko (i jeszcze dużo więcej) składa się na kolejną już zachwycającą i niepokojącą podróż przez tak skrzętnie utkany labirynt Teatru A Part. Czuję się zaszczycony, że mogłem tę podróż z Wami odbyć. Dzięki!”
„Tak się nie da!!! Wyjść z maszynki do mielenia mięsa a potem napisać składnie cokolwiek… Dziękuję za wędrówkę. Dziękuję za intymność i skupienie każdej zbłąkanej duszyczce.”
„Labirynt, w którym można się ZGUBIĆ.”
„Trening bycia obserwatorem doskonałym w obliczu otchłani ludzkiej tragedii.”
„Wędrówka w głąb duszy. Niemoc piekła, emocjonalny czyściec i wolne niebo… Bałam się piekła, a najbardziej poruszył mnie czyściec. Dziękuję za te chwile refleksji nad postrzeganiem samej siebie.”
„Boże (jakkolwiek dziwnie taki początek zabrzmi) jakie to piękne. Bałem się, że zgubię się w tym labiryncie, ale zawsze udawało mi się odnaleźć właściwą drogę, co w życiu nigdy nie jest takie oczywiste. Dobrze zejść czasem do piekła, żeby docenić raj.”
„Oj, jak zwykle mój mózg, dusza ciężko to przeżyły, piękna i straszna wędrówka. Bałam się, że zabłądzę. Uwielbiam Was!”
„Dziękuję za niesamowitą podróż!”
„Przepiękna choć mroczna podróż, niesamowite doznanie, pełne emocji, które ciężko zahamować. Dziękuję, jesteście cudowni!”
„Wielki szacunek dla Aktorów (przez duże „A”) – nigdy nie przeżyłam czegoś podobnego. Dziękuję za wieczór niesamowitych wrażeń… Jeśli naprawdę tak wygląda droga ku światłu, to może będę na nią choć trochę przygotowana. A… odpowiedź jest we mnie… DZIEKUJĘ PIEKNIE!”
„Byliście świetni! Dziękuję!”
„Jestem wstrząśnięty…”
„Nie spodziewałem się, że spektakl teatralny może wejść tak głęboko w emocje. Niesamowita atmosfera, niesamowita gra aktorska i kontakt z widzem. Taki sposób reżyserowania jest unikalny i niepowtarzalny. Bardzo serdecznie Wam wszystkim dziękuję! Brawo!”
„Poruszające… To pierwsze określenie, które nasuwa się po tym pięknym spektaklu. Mogłem spodziewać się, że przeżyję coś niezwykłego, ale to przerasta moje najśmielsze oczekiwania. Serdeczne wyrazy podziwu dla całego zespołu aktorskiego i wszystkich twórców przedstawienia.”
„Światło zawsze świeci w ciemnościach… Teraz mam czas milczenia. Ale dziękuję wszystkim, którzy mnie prowadzili. Jesteście wspaniali.”
„Przenika aż do kości, wgryza się w sumienie. Proszę, proszę o jeszcze!!!”
„Wspaniałe!!!”
„Mroczna podróż do światła. Przedstawienie bardzo mocno oddziaływujące na świadomość. Doskonała gra aktorska. Kontakt z widzem bezbłędny! Bardzo dziękuję. Brawo!!! Aż ciarki mnie przechodzą na samo wspomnienie. Piękne!”
„Ponownie można dzięki Wam spojrzeć mocno w głąb siebie, dostrzegając najbardziej mroczne zakamarki swej duszy… Swoje lęki, emocjonalne braki. Bardzo pouczająca podróż. Dziękuję…”
„Wróciłam z piekła… Będę szukać odpowiedzi, bo teraz wiem gdzie ją znajdę. Brawo! Jesteście niesamowici! Dziękuję.”
„Bardzo trudny emocjonalnie spektakl, poruszający wszystkie komórki ciała człowieka-widza. Odbicie naszej drogi od urodzenia do śmierci, a nawet dalej… Bardzo dobra gra aktorska, zapomina się czasem, że to teatr. Gratulacje dla twórców spektaklu. Dziękuję!”
„Wielka Podróż – DZIEKUJĘ. Z Ciemności w Światło. Chciało by mi się płakać. Ale nie, będę szedł dalej. Bardzo dziękuję za wskazanie kierunku na Misterium Życia.”
„Zjawiskowo przejmujący… zastanowię się głębiej, czy patrząc w lustro widzę to co chciałbym ujrzeć. Wyrazy uznania dla aktorów, reżysera.”
„Ooo Kurde, to lepsze od terapeutki. Omm.”
„To było piękne, pełen dżihad emocjonalny, idealna gra aktorów, wspaniałe wprowadzenie i pożegnanie. Moja droga pełna myśli.”
„Galernicy Wrażliwości odcisnęli piętno na mej duszy…”
„To jest większe, jak największe. Wielki Kurwa Szacun. To jest niewyobrażalne.”
„Fascynujące doświadczenie.”
„Ogrom emocji. Dziękuję. Cieszę się, że udało mi się zobaczyć, być uczestnikiem i podróżnikiem razem z Wami. Tego spektaklu nie zapomina się łatwo.”
„Cudowne zjawisko…”
„Dziękuję za infernalną podróż. Dużo emocji, bardzo interesujące doświadczenie.”
„Dziękuję za wszystkie emocje!”
„To było boskie!”
„Świetny spektakl! Pomysł i wykonanie. Atmosfera i emocje. Brawo!”
Wszystkie cytaty pochodzą z księgi spektaklu, w której widzowie zapisują swoje wrażenia i opinie po wyjściu z przedstawienia.
RECENZJE
Ciało, historia, tożsamość
„Projekt Dante” wykorzystuje pomysł, na bazie którego powstała „Alicja w krainie czarów”. Twórcy „Dantego” znów podzielili teatr na ciasne, ciemne i klaustrofobiczne tunele a zespołowi dali kluczowe role do odegrania: „strażnika prologu”, przewodnika po zaświatach (wszakże kraina Alicji też do nich należy) i lokatorów tychże zaświatów, uwięzionych tam na zawsze, ale mających również coraz bardziej współczesną opowieść o człowieku do przekazania. I znów gościa tego teatru, widza zostawili samemu sobie, uczynili go uczestnikiem tego podejrzanego procederu. Przejście przez króliczą norę – pisałem równo dwa lata temu – jeśli postaramy się zrozumieć, czym ona w istocie jest w perspektywie współczesności, ale i dosłownie (jeśli ją czytać za Timem Burtonem) – to podróż przez piekielne kręgi. Te zewnętrzne, skonwencjonalizowane, ustalone przez twórców spektaklu, i wewnętrzne, nieusuwalne – które wytycza własna (widza) wyobraźnia i biografia. Od początku „Alicji” a w szczególności „Projektu Dante” wiadomo było, że „praca” obu spektakli odbywać się będzie na tych dwóch poziomach. W warstwie obrazu, dźwięku oraz reakcji na nie, przy czym samej reakcji twórcy nie wykorzystają jako przedmiotu. Gdyby w ramach przedstawienia zarejestrowano również (monitoring) to, co kolejne sceny, spotkania na scenie robią z widzem, otrzymalibyśmy metapoziom. Byłby to interesujący eksperyment – pokazać widzowi na jakimś końcu, w grande finale samego siebie w trakcie zderzania z cudzą traumą i antybiografią. Nie w dosłownym krzywym lustrze ale face to face, bez znieczulenia, iluzji i pośredników. Wiem, że to pomysł arcypiekielny, zbyt prowokacyjny nawet jak na skalę ingerencji Teatru A Part.
Dotykam w tym momencie kwestii zasadniczej (również w sensie etyki pracy aktorskiej). Z pozoru wydaje się, że widz „Projektu Dante” jest biernym obserwatorem wydarzeń, które na scenie, a ściślej – w labiryncie, którym staje się scena – mają miejsce. Ubieramy się w ciuchy Dantego i przemierzamy piekielne i czyśćcowe kręgi, trzyma nas w ryzach i kierunek drogi wyznacza ścisły sceniczny regulamin (zajmij dowolne krzesło, nie zawracaj, bezwzględnie słuchaj poleceń), zdajemy sobie sprawę z teatralnej konwencji. Ale jednak coś wymyka się kontroli (chociaż to wymknięcie wpisane jest w ryzyko projektu, a nawet o to ryzyko przede wszystkim chodzi). W istocie niemal zawsze, za wyjątkiem „przejścia” do czyśćca zachowujemy pozycję uprzywilejowaną. Nawet, kiedy siedzimy na krześle przed stojącą tuż obok postacią, patrzymy na nią z góry. Nawet, kiedy postać wtrąca nas w wyreżyserowaną przez siebie psychodramę i otwiera nas jak puszkę konserw, wciąż patrzymy na to z perspektywy Dickensowskiego Scrooge’a, któremu przedstawiono plan naprawczy. Jesteśmy górą, i chociaż moglibyśmy przełamać konwencję i granicę (wbrew regulaminowi) i próbować wyciągnąć mieszkańca z otchłani (aktorzy momentami grali tak sugestywnie, że miałem ochotę to zrobić), zachowujemy zimną krew i przeszywamy skazańca lodowatym spojrzeniem. To są momenty zaprawdę piekielne, kiedy zaczynamy zdawać sobie sprawę z kruchości granicy między realem a iluzją, z pancernej zbroi, którą przywdziewamy, kiedy zdajemy się wykraczać poza bezpieczną przestrzeń. No właśnie. Czy to my, widzowie dokonujemy transgresji, czy może sami stajemy się przedmiotem gwałtu? Czy jest jakaś granica, której teatr mimo wszystko nie powinien przekraczać?
„Alicja w krainie Czarów” nie była chyba tak radykalna jak „Projekt Dante”. Owszem, poruszaliśmy się po niebezpiecznym terenie, drogą cienia a nawet ciemną doliną, ale w zetknięciu ze zmultiplikowaną traumą „Dantego”, z bezbronną nagością, w którą wtargnęło zło z całym swoim impetem, „Alicja” wydaje się doświadczeniem niemal lajtowym. Nie ma też co za bardzo wierzyć w klasyczny, dramatyczny i teologiczny podział na strefy zaświatów. Niebo zostało skrócone i ograniczone do bolesnego banału, piekło nie miało mocy w porównaniu z czyśćcem – żadna ikonografia nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z żywą opowieścią, maksymalnie skompresowaną – w zasadzie to właśnie czyściec w wersji Teatru A Part okazał się prawdziwie piekielny.
Nie wiem, czy państwo pamiętają słynne zdjęcie Kevina Cartera – Dziecko i sęp – i wielki, międzynarodowy skandal, jaki wywołał, kiedy wyszło na jaw, że umierającej z głodu dziewczynce reporter wojenny jednak nie pomógł dotrzeć do stacji żywienia. Skandal i dyskusję na temat etyki fotoreporterskiej. Piszę o tym dlatego, że „Projekt Dante” stara się odtworzyć niemal analogiczną sytuację (oczywiście przy użyciu konwencji; nie ma tu analogii jeden do jeden) – jest ofiara i jest voyeur a pomiędzy nimi otchłań, której nie da się niczym zasypać. „Dante” zbliża się nieuchronnie do reportażu, spotkania w tych wszystkich boksach (kadry) są jak klaśnięcia lustra migawki w aparacie fotograficznym. Wiemy, że obrazy, które widzimy – jak we współczesnym fotoreportażu – oglądamy po to, żeby więcej nie odwracać wzroku. Dosłownie – mają nam otworzyć oczy, kiedy inni je zamykają. Ale forma tego przedstawienia, nieuchronność procesu (na który się oczywiście, jako widzowie zgadzamy; chociaż pewnie nie zdajemy sobie sprawy, na co się godzimy) może być dyskusyjna. Jeśli do końca nie sprzeciwiam się takiej metodzie, dzieje się to wyłącznie dlatego, że widziałem zdjęcia, które zmieniły bieg historii. I przyznaję rację Tadeuszowi Kantorowi, który napisał kiedyś, że do teatru nie wchodzi się bezkarnie.
Radosław Kobierski, „Śląsk” nr 9/2019
Entropia kontrolowana czyli pieśń o człowieku
Teatr A Part wraz z Galernikami Wrażliwości dobitnie przypomniał w „Projekcie Dante” o stopniu naszego odhumanizowania. Spektakl – żywa instalacja – ma konstrukcję labiryntu, którym podąża w pojedynkę widz-podróżnik. Inspirowany produkcjami Teatro de los Sentidos Enrique Vargasa, zaciera tradycyjną przestrzeń, która oddziela aktora od widza i wplątuje go w sieć wydarzeń, których staje się aktywną częścią. Podróż – wędrówka w zaświaty – zaczyna się już od przekroczenia progu teatru. Schody, zalane ciemnością, prowadzą nas prosto do gardzieli szeolu, pozbawionego wszelkiej radości i życia. We wszechogarniającej otchłani ciemności, pełnej niepokojących szeptów i jęków, napotykamy w klaustrofobicznym labiryncie przerażające postaci, które ukazują nam prawdziwe piekło. Nie to, które znamy z biblijnych przypowieści ale to, które jest tu, na ziemi. Okazuje się bowiem, że największe demony mają ludzką postać, a najgorsze piekło zrodziło się z ciemności, którą nosimy w sobie. Dychotomia natury ludzkiej zawiera w sobie cząstkę mroku, z którą musimy się skonfrontować wchodząc w nasz wewnętrzny labirynt. A przemoc, której się dopuszczamy wobec drugiego człowieka na co dzień, często nie ma dla nas żadnego ciężaru, przychodzi z zadziwiającą łatwością, między jednym łykiem kawy a drugim.
Aneta Zasucha, „Scena” nr 3-4/2019
Zdjęcia: Agnieszka Seidel-Kożuch
Otwórz galerię Zobacz wideo