Lear, kurwa!

Przedstawienie plenerowe

Człowiek właściwy niczem więcej nie jest, jak takiem biednem, nagiem, dwunożnem zwierzęciem.
„Król Lear”, Akt 3, Scena IV

 

Przedstawienie plenerowe LEAR, KURWA! to drugi spektakl Teatru A Part (obok przedstawienia scenicznego „Nic. Szkice do Króla Leara” z 2017 roku) nawiązujący do motywów i wątków zawartych w „Królu Learze” Williama Szekspira.

O ile w „Nic. Szkice do Króla Leara” oś tematyczną spektaklu stanowiły intymne motywy trudnych relacji córek i ich ojców oraz piekło przemijania, starości i niedołężności, o tyle w „Lear, kurwa!” centralnym tematem przedstawienia jest starczy despotyzm, dążenie do władzy absolutnej, zatrata w konflikcie i wojnie i entropia – towarzyszący temu rozpad, erozja struktur społecznych i moralnych.

Obok dramatu „Król Lear” inspiracją do powstania spektaklu była powieści „Jesień patriarchy” Gabriela Garcii Marqueza.

Widowisko „Lear, kurwa!” jest kolażem obrazów scenicznych, posiadającym wszystkie cechy stylu charakterystyczne dla przedstawień plenerowych Teatru A Part. Podobnie jak w poprzednich przedstawieniach na jego stronę wizualną składają się surowe metalowe konstrukcje i ruchome podesty, szczudła, żywioł ognia i ekspresyjne aktorstwo.

W 2019 roku, czyli w roku swojej premiery, przedstawienie zostało zaprezentowane sześciokrotnie w Kaliszu, Katowicach, Krakowie, Poznaniu i Warszawie. Po 3 latach pandemicznej przerwy, a także w nowej, geopolitycznej sytuacji – w obliczu państwowego terroryzmu Rosji i okrutnej, krwawej wojny w Ukrainie, co nadaje mu nowy, złowrogi kontekst – spektakl w odświeżonej wersji i nowej obsadzie został wznowiony w 2022 roku.

 

„Oślepiające szaleństwo wszechwładzy, temat przewodni szekspirowskiego ‚Króla Leara’, to motyw pojawiający się od zarania historii ludzkości, niestety aktualny aż nadto także dzisiaj. Postać starego, pysznego satrapy, zatracającego siebie, wszystko i wszystkich wokół w straceńczym zniszczeniu to nieodzowna figura autorytaryzmu. Mistrz ze Stratford ukazuje tą postać w tragicznym, nie pozostawiającym złudzeń co do natury władzy, każdej władzy, rysie. Nie ma też zresztą litości dla innych bohaterów dramy. Człowiek to dla niego tylko „dwunożne nagie zwierzę”, a szczerość, dobro i prawda, tożsame z niewinnością, uosabiane przez najmłodszą córkę króla Kordelię ulegają groteskowemu przeinaczeniu, by w końcu zostać wchłonięte przez bezlitosny wir nieszczęść. Nośnikiem rozsądku i mądrości jest w ‚Królu Learze’, o ironio, błazen.
Pesymistyczna i egzystencjalna wizja rzeczywistości, pełna zatrważających paradoksów, piękna i zarazem okrutna to światopogląd bliski mojemu oglądowi świata, pojawiający się w niemal wszystkich spektaklach A Partu. Stąd też oczywiste zainteresowanie ‚Królem Learem’, a także szerzej, dramatem elżbietańskim, który można uznać za pierwszy i od razu wybitny przejaw nowożytnego egzystencjalizmu.
Oczywiście ‚Lear, kurwa!’ Teatru A Part to nie prosta adaptacja dramatu, a raczej współczesna, a zarazem w pełni autonomiczna i autorska wizja zawartych w nim tematów. W tym: wątku władzy i wojny, starczego zwyrodnienia i patriarchalnego (ale także matriarchalnego) despotyzmu, jak również tematu trudnych relacji ojca z córką/córkami, z przewijającymi się, jak we wszystkich moich spektaklach wątkami osobistymi, w scenicznym kamuflażu. Podobnie jak w innych przedstawieniach Teatru A Part, stawiam w tym widowisku na szczerość przekazu oraz bezkompromisowość i wyrazistość w użyciu teatralnych środków.
Rolę Leara powierzyłem Markowi Radwanowi, najstarszemu aktorowi w naszym zespole, od kilku lat mierzącemu się z kłopotami w chodzeniu, z którym przyjaźń i artystyczne losy wiążą mnie już od 35 lat. Grające córki Leara nasze trzy wspaniałe aktorki czerpią inspirację do swoich kreacji także z osobistych doświadczeń. ‚Nagie ludzie zwierzęta’ są w przedstawieniu rzeczywiście nagie, zaś niektóre ze scen są bezpośrednią i jednoznaczną emanacją bezsilnej złości: na głupotę ludzką, na okrucieństwo i bezsens wojen, na bezbrzeżną żałość ludzkiego cierpienia.”
Marcin Herich

 

Scenariusz, reżyseria, scenografia: Marcin Herich
Występują: Alina Bachara, Kamil Ciesielski, Daniel Dyniszuk, Maciej Dziaczko, Katarzyna Gogacz/Natalia Kruszyna, Dawid Kozak, Cezary Kruszyna, Grzegorz Król, Marek Radwan (RIP), Monika Wachowicz, Marta Zielonka
Kostiumy: Natalia Kruszyna, Marta Zielonka
Światło: Maciej Dziaczko
Muzyka: fragmenty utworów
Arms & Sleppers, Dark Sanktuary, Joji Hirota & London Taiko Drummers, Monolake, Olafur Arnalds, Raime, Ryuichi Sakamoto, Tuatara

Produkcja: Daniel Dyniszuk, Cezary Kruszyna, Marlena Niestrój

Czas trwania spektaklu: 50 minut

 

Projekt nagrodzony w konkursie TEATROGRANTY 2022,
organizowanym przez Katowice Miasto Ogrodów.

 

PREZENTACJE

2019
– 2.06.2019, Katowice, parking główny Śląskiego Rynku Hurtowego Obroki (premiera)
– 14.06.2019, Kalisz, plac przy CKiS,  Międzynarodowego Festiwalu Artystycznych Działań Ulicznych La Strada
– 16.06.2019, Katowice, boisko Uniwersytetu Śląskiego, Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A Part
– 5.07.2019, Kraków, Rynek Główny, Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych ULICA
– 6.07.2019, Warszawa, Park Szczęśliwicki, Międzynarodowy Festiwal Sztuka Ulicy
– 17.08.2019, Poznań, Stara Rzeźnia, Festiwal na Wolnym Powietrzu

2022
– 22.05.2022, Będzin, parking przy Będzin Arena, Arena Konesera (premiera wznowieniowa)
– 5.06.2022, Katowice, parking Uniwersytetu Śląskiego, Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A Part
– 29.07.2022, Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych, Festiwal Szekspirowski

 

17 września 2022 roku, niespełna 7 tygodni po prezentacji spektaklu na 26. Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku, zmarł Marek „Mały” Radwan, wcielający się w przedstawieniu w tytułową rolę Króla Leara. 

Gdański pokaz widowiska został uznany przez redaktorów „Gazety Świętojańskiej” w teatralnym podsumowaniu 2022 roku za najlepszy offowy spektakl zewnętrzny (gościnny) na Pomorzu.

 

RECENZJE

2019

Poznań: Festiwal na Wolnym Powietrzu, czyli teatr w przestrzeni miejskiej
„Teatr A Part w spektaklu ‚Lear, kurwa!’ pokazał inny świat ludzkich emocji, i pokazał go znacznie bardziej dosadnie. Nie bez powodu mamy wulgaryzm w tytule. To opowieść o władzy absolutnej, potęgowanej do absurdu przez starczy despotyzm króla – który narasta z wiekiem. To, że takie postępowanie nie prowadzi do niczego dobrego, jest oczywiste, ale mocny, ostry sposób, w jaki przedstawia to Teatr A Part sprawia, że widz chwilami aż się kuli od niewidocznych ciosów. Kto by pomyślał, że można aż tak biczować obrazem…?
Czarne kostiumy z przewagą skóry i metalu, metalowe, surowe konstrukcje, przerażająco doskonałe aktorstwo – a wszystko podkreślane przez światło płonących pochodni, w równie surowym otoczeniu Starej Rzeźni. Koniec jest wiadomy: najpierw niesnaski, potem konflikt, później wojna – i zniszczenie wszystkiego. A jednak i tak chce się na końcu krzyczeć ze strachu, rozpaczy i bezsilnej wściekłości. Wspaniały spektakl w jedynym odpowiednim miejscu.”
Lilia Łada, tenpoznan.pl, 08.2019

2022

Wille misteriów
„Plenerowego ‚Leara’ będącego w zasadzie częścią dyptyku, w skład którego wchodzą ‚Szkice do Leara’, opisałem już w wcześniej. Pamiętam, że bardziej do mnie przemawiały kameralne ‚Szkice’, wydawały mi się one pełniejsze i bardziej odkrywcze. ‚Może tego typu historie, rozgrywające się poza światłami fleszów, na zapleczu historii, którą kierują zgorzkniali starcy, niedawni satrapowie, którzy u kresu swojego życia próbują pociągnąć za sobą cały świat w otchłań, powinny mieć wyłącznie kameralną, dyskretną formę?’ – zastanawiałem się wtedy. Marcin Herich postanowił wciągnąć ‚Leara’ do repertuaru po raz drugi i miał rację. Przerażająca diagnoza znów się zaktualizowała (który to już raz?). Zrozumiałem – dopiero przez pryzmat kontekstu wojennego – że o mechanizmach władzy i destrukcji trzeba mówić głośno, wszystkimi dostępnymi językami i metodami. Nawet używając patosu i przegrzanych do czerwoności symboli.”
Radosław Kobierski, miasto-ogrodow.eu, 06.2022

Ku zatraceniu
„W obecnych czasach ‚Król Lear’ nadal jest opowieścią niezwykle aktualną – mimo upływu lat w otaczającym nas świecie wciąż zauważalne są pokazane w niej mechanizmy. Nie możemy uwolnić się od despotycznych władców, ludzkiego zbutwienia czy żądzy zemsty. Reżyser powierzył aktorom zadanie wzorowania kreacji swoich postaci na własnych doświadczeniach. zastosowanie takiego zabiegu sprawia, że odbiór widowiska staje się bardziej osobisty i dogłębny.
To nie jest ‚Król Lear’, w którym widz odnajdzie wszystko to, czego by się spodziewał po przeczytaniu Szekspirowskiego pierwowzoru – jest tu o wiele więcej dynamiki, brutalności, potępiania, wyszydzania; choć nie brakuje też pewnej dozy dostojności, szlachetności i nieuchronnego, przyczajonego tragizmu.
Marcin Herich w swoim spektaklu dociera do najgłębszych i najmroczniejszych części sztuki, wydobywając to, co najgorsze z postaci, a to, co najlepsze z aktorów. Spektakl świetnie radzi sobie z konstruowaniem historii. Konsekwentnie trzyma się podjętych przez siebie motywów, nie zapomina o nich, pozwalając obserwować zachodzącą w bohaterach metamorfozę, pogłębiające się szaleństwo czy chęć zdobycia władzy. Spektakl to droga ku zatraceniu, które tylko czeka na osiągnięcie punktu kulminacyjnego. Mimo swojej ekspresyjności nie jest przesadnie metaforyczny – bywa do bólu dosłowny, co niezwykle urzeka. Pokazuje, jak jest, nikogo nie żałując, nie litując się oraz niczego nie usprawiedliwiając.
Jest to prawdziwie efektowne widowisko, które nie przebiera w środkach artystycznego wyrazu. Mówiąc o nim, nie można pominąć bowiem niezwykłej scenografii oraz rekwizytów – rusztowań, szczudeł, ognia oraz dobranej muzyki. Na uwagę zasługuje także warstwa metaforyczna, kryjąca się za sugestywnym aktorstwem. wykorzystane efekty robią wrażenie, a umiejętności aktorów w balansowaniu na rampach, rusztowaniach oraz szczudłach są godne podziwu, ‚Lear, kurwa!’ pozostaje z widzem na długo po jego zakończeniu.”
Aleksandra Haberny, Shakespeare Daily nr 2, 07.2022

Recenzje Penny Shefton
„Plac Zebrań Ludowych nie jest złym wyborem na inscenizację Leara. Już w momencie, gdy idziemy wijącą się w górę Aleją Grunwaldzką, z dala od ruchu ulicznego, wchodzimy i przechodzimy przez puste nieużytki, które kiedyś były gdańskim placem targowym, pojawia się poczucie dystansu od oswojonej rzeczywistości ku wyeksponowanej, nieprzewidywalnej sztuczności.
To, co wita widzów, to dwie szkieletowe konstrukcje rusztowań wzniesione wysoko nad ziemią, a więc dobrze widoczne, które – jak musiała nauczyć zespół A Partu praktyka – pozwalają widzom ćwiczyć oczy i zmysły bardziej niż tylko wygodne patrzenie na wprost. Co więcej, aby zwiększyć aktywność publiczności, większość z nas stała, dzięki czemu dochodziło do subtelnych interakcji – widzowie ocierali się o innych widzów, co przypominało, jak większość elżbietańskiej publiki oglądała swojego Szekspira. Wygodna pozycja do rzucenia ogryzkiem (lub czymś gorszym), gdyby spektakl nie spełnił oczekiwań. Wracając do Placu Zebrań Ludowych, miejsca siedzące to pojedynczy rząd krzeseł wokół prostokątnej przestrzeni spektaklu.
Pojawiają się trzy kobiety ubrane na czarno, wchodzą na podesty, które są obracane w różnych pozycjach przez świtę dziko wyglądających mężczyzn, również ubranych na czarno. Żywiołaki w czerni. Zaczyna się kakofonia deklaracji – czy może zaklęć. Czy jesteśmy w szkockiej sztuce? Czy zamiast atrakcyjnych pań są tu jędze? Czy to czarownice spotykają się na jałowym wrzosowisku, by zaaranżować upadek mężczyzny? Trzy kobiety, w mroku – gawędzące, okrążające wyimaginowany kociołek? Aby rozkosznie oszołomić, akrobatycznie zamieniają się miejscami. Tymczasem na jednym z końców pojawia się Lear – krucha, wątła, z trudem trzymająca się na nogach postać, która wspięła się na grzędę wysoko na podestowym tronie. Bystre oczy patrzą, oceniają, żałują? Na jego głowie zgnieciona korona – zniedołężniała w formie i rozsądku. Pojawiają się powiązania – czarownice mogą być córkami, prawda? To nowatorskie podejście z żywą smugą czarnego humoru pod spodem.
Teatr A Part zrobił to, co sugeruje jego nazwa, bardzo rozsądnie wziął małą część tej wspaniałej sztuki i skupił się na ‘niczym’ (‚Nothing’). Bo co innego może odpowiedzieć Kordelia? Goneryla już oświadcza, że ‘wszystko, co nasze, jest Twoje’; Regan, że ‘tylko Ty się liczysz, tylko Ty”. Sprawa załatwiona, zrobiona i odfajkowana. ojciec i córki – dogadani – nawet tutaj, w miejscu, które przed laty wypełniały hordy ojców i synów z ich testosteronem, gdy transmitowano tu Mistrzostw Europy Euro 2012.
‚Jak możesz tak mówić’ – Lear odpowiada Kordelii. Nic z tego nie będzie’ – co oczywiście w przypadku Szekspira ma miejsce. Kąpiele krwi, elektryzujący język, wstrząsające wyobrażenia zemsty, chciwości, żądzy, oddane w jednej z największych słownych kreacji w języku angielskim.
Na Placu Zebrań Ludowych trzy aktorki dzielą się osobistymi wspomnieniami i uczuciami wobec własnych ojców. Z technicznego punktu widzenia ta scena była niedoskonała, ponieważ niewiele było słychać – zwłaszcza dla osób stojących z tyłu. Aby temu zaradzić, zespół dostarczył scenariusz – pomocne, ale frustrujące, ponieważ koncepcja usłyszenia głosu i wyznania każdej aktorki, która w bezpośredniej bliskości dzieli się z nami własną historią rodzica/dziecka w kontraście do postaci granej przez nią na platformie, jest trafna. Niestety, zostało to zniweczone, ale być może taki był zamiar – aby usłyszeć, my, widzowie, musieliśmy się o to postarać – wysilać, szarpać i wytężać słuch, aby dostać się do środka opowieści. Nawiązać połączenie audio, aby uzyskać wgląd w trzy kontrastujące ze sobą historie, trzy unikalne podróże; prawdziwe życie na tle teatralnej ikony. Ich własne historie są naturalnie relatywne, emocjonalne, ludzkie; ich więź z ojcami skomplikowana i prawdziwa. wyraźny kontrast z więzami determinowanymi przez pieniądze i władzę, nawet przez owo ‘nic’.
Pajęcza łuska Leara schodzi ze swojej grzędy z pomocą ramion ponurej świty. Wsparty na kulach, które pojawiły się jakby znikąd, król wyrzuca z siebie kaskadę przekleństw.
‚Kim, kurwa, jestem? Kim?’
Kim byli ojcowie aktorek, kim jest władca, który abdykuje, kim jest ojciec, który wrzeszczy na swoje potomstwo ‚O, wy suki’? Kto zasłużył, by tak go nazywano?
Świat rozpada się na części, gdy bestialskie, wilcze/hybrydowe formy na szczudłach – zamaskowane, nagie – ‘bezwstydni mężczyźni’ [i kobiety] w długich skórzanymi płaszczach w stylu gangsterskim, konfrontują się, paradują, rzucają wyzwanie; porządek wkracza w świat nieładu. Filialna lojalność, troska i litość, w społeczeństwie, w którym Bóg i strach przed potępieniem były stale obecne, zostały obalone. Choć świat Leara wydaje się od tego oderwany, to jednak ówczesna publiczność nie była. Wataha wilków, która spogląda ze swojej wysokości, to ci sami aktorzy, którzy grają Gonerylę, Reganę i ich otoczenie. Kordelia też mogłaby tam być. W tej scenie podprogowo learowskie podsumowanie kondycji ludzkiej rozbrzmiewa w prawdzie: ‘Ty jesteś rzeczą samą w sobie: człowiek nie przystosowany nie jest niczym więcej, jak tylko takim biednym, nagim, rozwidlonym zwierzęciem, jakim jesteś’. W dramacie Lear kieruje te słowa do Biednego Toma. Wizyjna scena w ‘Lear, kurwa!’ to kolejna ich wersja.
Nadużywany, a przez to nieistotny efekt nagości, tak często spotykany na scenach, tutaj jest uzasadniony. To paskudne, podstawowe, cielesne. Lear miota przekleństwa: ‘Wy suki [samice psów], wy kurwy’ – w mantrze ‚fucków’. Co uwolnił, czy był mądry i dobry? Rzeczywiście, czy jest mądry i dobry? ‘Mądrość i dobroć dla niegodziwych wydają się nikczemne; plugastwa delektują się sobą’. Moralność jest martwa – na jałowym wrzosowisku Placu Zebrań Ludowych to „popieprzony” świat Leara.
Metalowe zęby obracają się, platformy ustawiają się w szeregu, gdy strony w walce o władzę są przejmowane i zmieniane. Oficerowie biją na alarm, a świta odpala piły łańcuchowe. Wysoko na trapie z ramp i rusztowań odbywa się śmiertelna konfrontacja zainscenizowana jako stylizowany taniec dworski. W przeciwieństwie do intymnego konfesjonału, złorzeczeń Leara i wcześniejszej trójstronnej fuzji sióstr, jest to szalone studium chciwości, pożądania, nielojalności i zamieszania. W pewnym momencie, w wizualnie uderzającej scenie, zamaskowana kobieta w ślubnym trenie z ognia wchodzi w niesamowitym pokazie światła na tle otaczającego ją mroku. ‘Gdyby tylko było ciepło byłoby wspaniale, … natura nie potrzebuje tego, co Ty wspaniała nosisz’. Tworząc obrazy i konotacje, na których skupił się A Part, zespół ‘rozprzestrzenił’ połączenia z tekstem Szekspira. Jedno subtelnie przywołanie wywołuje drugie.
W odróżnieniu od innych, bardziej uznanych zespołów występujących w tym roku, A Part rozumie konieczność modulacji głosu, zmiany tempa i poziomu patrzenia – wymaga od widzów fizycznego dostosowania się do tego doświadczenia (stania, obracania się, zmiany perspektywy widzenia) w [nie]komfortowym, owiewanym wiatrem, chłodnym kawałku pustkowia.
Miejsce to pasuje do charakteru i oddziaływania utworu – ‘Ludzie muszą żerować na sobie nawzajem, jak potwory z głębin’. Lear, do kurwy nędzy! – co wypuściłeś?”
Penny Shefton, Shakespeare Daily, Edition in English, 08/2022

Moralne oblicza władzy
Widowisko odbyło się w plenerze, późną godziną, żadne efekty specjalnie rozświetlające „scenę” nie były potrzebne, a ich brak budował klimat i wprawił widzów w mroczny nastrój inscenizacji. Choć z początku dźwięk przejeżdżających samochodów po ruchliwej ulicy zaraz obok budził niesmak, to ostatecznie idealnie wcielił się w swoją rolę, jako tło. Król Lear – Marek Radwan – pojawił się jako pierwszy, jak przystało na narcystycznego władcę, który musi być w centrum uwagi. Odziany w koronę oraz dostojną pelerynę już od samego początku wzbudzał w widowni niepokój i niechęć do postaci. Despota, który nie cofnie się przed niczym, to kwintesencja odzwierciedlająca sytuację, której jesteśmy świadkami w naszej rzeczywistości. Dopiero teraz dostrzegamy drugie dno w spektaklu Marcina Hericha. Pokrzepienie odnajdujemy w córkach króla. Alina Bachara, Katarzyna Gogacz i Monika Wachowicz – które inspiracje na kreacje swoich ról zaczerpnęły z własnych doświadczeń, ukazały się jako szczere i wiarygodne postaci. A dzięki takiemu zabiegowi widzowie są dużo bardziej otwarci, a odbiór traktują w sposób osobisty.
Absolutnie pogrążone w mroku widowisko, przepełnione kontrowersyjnymi tematami doskonale wplątanymi w scenariusz. Ukazujące trudne relacje rodzinne – pomiędzy ojcem a córką – subiektywizm, indywidualizm, różnice charakteru, a w końcu i destrukcyjne wykorzystywanie władzy, bezlitosną perspektywę postrzegania świata oraz ludzi. Wydaje się, że jedynym przedstawicielem rozsądku oraz równowagi w panującym odmęcie jest nadworny błazen – Maciej Dziaczko.
Inscenizacja momentami staje się precyzyjnie bezpośrednia. Zachowuje płynność, a każda scena dzięki koncepcji twórcy należy do niezmiernie istotnych. Dynamika jest stała, a oznacza to, że ani na moment nie pozwala widzowi na odetchnięcie. ‚Lear, kurwa!’ oglądamy na bezdechu, wewnętrznie szarpiąc się z emocjami. Kiedy już udaje się na moment wypuścić powietrze, wtenczas na scenie pojawiają się pochodnie, szczudła, nagość, metalowe, ruchome konstrukcje, czy rzucane przez postaci wulgaryzmy.
Za doskonale zachowaną nastrojowość odpowiadają także kostiumografki Natalia Kruszyna i Marta Zielonka. Ciężkie, skórzane, czarne stroje, które dodają charakteru już i tak dobrze wykreowanych postaci. Dobór muzyczny w połączeniu ze światłem – Maciej Dziaczko – oraz scenografią Marcina Hericha, to doznanie, którego z pewnością warto doświadczyć.
Spektakl, to pięćdziesiąt minut emocjonalnego rollercoastera, w którym wszystkie emocje, których zazwyczaj odczuwać nie chcemy przychodzą jak nieproszeni goście – z zaskoczenia – a emocje związane z wizytą towarzyszą jeszcze długo po opuszczeniu przez nich mieszkania. W przypadku ‚Lear, kurwa!’ jest to niezmiernie pozytywny efekt.
Ekspresyjność to zdecydowanie słowo opisujące Teatr A Part.
Aleksandra Wojciechowska, „Dziennik Teatralny”, 08/2022

Teatr nie jest produktem albo po co nam Festiwal Szekspirowski
„Podium uzupełnia zaskakujące spotkanie z Teatrem A Part. Gdański widz, budując mapę polskiego teatru plenerowego na podstawie lineupu festiwalu FETA, nie ma wystarczającego oglądu tego gatunku nawet w skali kraju. Dzięki zaproszeniu formacji Marcina Hericha mogliśmy dopisać do Ósemek, Biura Podróży czy KTO zespół z Katowic jako czołowego przedstawiciela gatunku zdominowanego przez teatry pozainstytucjonalne (Ósemki i KTO to wprawdzie obecnie już teatry instytucjonalne, ale stanowią wyjątek potwierdzający regułę). Duży plus dla organizatorów za ‚Leara kurwa!’ (w programie ‚Lear k..wa!’), dzięki któremu mogliśmy zapoznać się z polskim teatrem plenerowym dla dorosłych. ‚Lear’ jest wyrazisty, intensywny i brutalny, katowiczanie nie biorą jeńców. Emocje, które transmitują performerzy, są unikatowe w dzisiejszych czasach opanowanych przez ludzi wycofanych i generalnie memlących, A Part to bunt, to strzał, to ogień (dosłownie i w przenośni – uśmiech). Konsekwentnie dobrane środki wyrazu tworzą obraz niepozostawiający nadziei. Lear w koncepcji Hericha jest samotny i wypalony niczym dyktator w ‚Jesieni patriarchy’ Marqueza, która jest uzupełniającą inspiracją. Przemocowy ojciec i bezwzględny władca zniszczył wszystko w swoim życiu i okolicach, jego córki genetycznie skazane są na autozagładę. To najbardziej korespondujący z aktualną rzeczywistością spektakl (oprócz bardzo nieudanej ‚LU-KRE-CE’), udowadniający także, że nagość w teatrze nie musi być nudna jak u Lupy w ‚Imagine’ czy nadużywana lub nieumiejętnie stosowana jak w Teatrze Wybrzeże. (…)
Z tegorocznego Szekspirowskiego zabieram do archiwum czarów ostatnią zbiorówkę z Poznania, finał I aktu z Cieplaka, finał (rozświetlony Ariel) z Serry i wilczą zbiorówkę na szczudłach z Hericha. Dużo?”
Piotr Wyszomirski, „Gazeta Świętojańska”, 08/2022

 

 

Zdjęcia: Krzysztof Kadis

Otwórz galerię Zobacz wideo