Kulturalne losy budynku w oficynie przy ul. 3 Maja (Grundmannstrasse) 11a w Katowicach, gdzie na I piętrze znajduje się obecnie scena studyjna Teatru A Part, związane są z niemiecką historią miasta i dwoma globalnymi konfliktami wojennymi XX wieku. W 1907 roku budynek zaadoptowano na nieme kino. Grand Kinematograph działał tam aż do 1915 roku czyli pierwszych lat I wojny, kiedy splajtował. W czasie II wojny światowej, gdy Katowice zaanektowała III Rzesza działał w nim niemiecki kabarett – piwiarnia KÜNSTLERSPIELE (1940-1944).
W „Künstlerspiele. Sceny z Wielkiej Wojny” wypożyczamy tę nazwę, przywołujemy ducha miejsca i minionego czasu (Zeitgeist), żeby połączyć w jedno motywy nazwiązujące do konwencji dawnego niemieckiego i francuskiego kabaretu artystycznego, cechy stylu charakterystyczne dla przedstawień Teatru A Part oraz temat wojny. Kabaret Künstlerspiele Teatru A Part jest więc ciągiem wariacji teatralnych, gdzie echa światowych wojen, zwłaszcza zaś pierwszej zwanej wielką oraz cienie dawnych kabaretów Berlina, Paryża, Zurichu i Wiednia przeplatają się, przenikają i stapiają.
Pochylamy się nad ciałami wojennych ofiar oraz przeglądamy w losach i dokonaniach naszych dawno zmarłych kolegów-artystów i bez krzty satysfakcji, za to ze sporą dozą dekadencji odnajdujemy w nich samych siebie.
Sceny z Wielkiej Wojny
PROGRAM
01. Prolog
02. Cabaret Decadente
03. Próby do strachu i śmierci
04. Piekło okopów
05. Wysłani na rzeź
06. Galop kalek
07. Cabaret Anomalie
08. Rozstrzelanie artystów
09. Cabaret Voltaire
10. Alegoria wojny totalnej
11. Krajobraz po bitwie
12. Totentanz
13. Prawdopodobnie oklaski
14. Ewentualnie scena na bis
Pomysł, scenariusz, reżyseria, scenografia: Marcin Herich
Współpraca nad scenariuszem: zespół
Występują: Alina Bachara (Natalia Kruszyna), Daniel Dyniszuk, Cezary Kruszyna, Monika Wachowicz
Muzyka: Leszek Kwaśniewicz
Tekst na początku spektaklu: Monika Wachowicz (w interpretacji Leszka Kwaśniewicza)
Oprawa dżwiękowa: Marlena Niestrój
W spektaklu wykorzystano oryginalne pieśni i marsze paradne Wermachtu oraz Piekielny galop z „Orfeusza w piekle” Jakuba Offenbacha.
Przedstawienie zostało zrealizowane przy udziale środków budżetowych Samorządu Województwa Śląskiego.
Czas trwania spektaklu: 60 minut
Premiera: Künstlerspiele, Katowice, listopad 2014
PREZENTACJE
– 28 listopada 2014, Katowice (premiera),
– 9 grudnia 2014, Katowice (pokaz zamknięty),
– 16 i 17 stycznia 2015, Katowice,
– 13 lutego 2015, Katowice,
– 27 marca 2015, Katowice,
– 23 maja 2015, Katowice,
– 14 czerwca 2015, Katowice (Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A Part),
– 25 września 2015, Katowice,
– 1 października 2015, Bielefeld, Niemcy (Theaterhaus TOR 6; w ramach sympozjum W dżunglii historii. Europejska Podróż Teatralna),
– 23 kwietnia 2016, Katowice,
– 13 czerwca 2016, Katowice (Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A Part),
– 18 lutego 2017, Katowice,
– 16 września 2017, Katowice,
– 16 września 2018, Tychy (Pasaż Kultury Andromeda, Tyski Festiwal Teatrów Niezależnych Andromedon),
– 19 marca 2021, Katowice,
– 19 czerwca 2021, Katowice (Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A Part),
– 1 i 2 grudnia 2023, Katowice,
– 27 stycznia 2024, Katowice.
RECENZJE
Bestia Herich?
Co jest możliwe po subtelnej „Kołysance”, kontrolowanym „Cyrku Bellmer”, ‚naiwnej’ „Ziemi Gomo”? Po nich tylko Herich Bestia – parafrazując Yeatsa, tuż po pierwszej realizacji „Króla Ubu”.
I dobrze, bo rodzaj narracji wizualnej, do której Teatr A Part zdążył nas przyzwyczaić, zaczął tracić pierwotną siłę rażenia. Równie brawurowe, co nieoczekiwane zerwanie Hericha ze stylistyką Józefa Szajny już w przedostatniej odsłonie A Part (dyptyku „Przejrzystość pustki” i „Przepaść głębi”), okazało się tyle ryzykownym, co dobrym (bardzo) wyborem. W najnowszej produkcji, „Künstlerspiele. Sceny z Wielkiej Wojny”, reżyser nadal zaskakuje i od-oswaja, choć sięgał wcześniej po ‚prawdziwe’ ostentacje typu: striptiz, freak show czy burleska. A jednak to w niewinnie, z pozoru, kabaretowym fin de siècle widzimy twarze martwych królików.
Rozbuchaną scenografię i huśtawkę nastrojów – znane choćby z wczesnych „Zwykłych potrzeb” czy, ostatnio, „Ziemi Gomo” – eliminuje w „Künstlerspiele…” teatr ubogi. Naga scena i rytm – marszów paradnych Wermachtu. Z sufitu zwisają serpentyny drutów kolczastych. Jest i rampa – estradowa i nie tylko… Duch Grota i Kantora? Tak. „Sceny z Wielkiej Wojny” odchodzą od jej jawnego dramatu. Zamiast firmowej ‚melodramy’, Herich pakuje w nas serię dwunastu komicznych, a zarazem, więcej niż tragicznych, kadrów. Trzynasty jest na przewrotny bis. Bez krzty satysfakcji. A Part przegląda się w zmarłych kolegach-artystach i odnajduje w nich siebie – spełnia obietnicę z programu. To nie lada triumf. Na miarę samobójczego dada. Dada a ‚ la A Part.
Banda rozwydrzonych dzieciaków (Natalia Kruszyna, Cezary Kruszyna i nowy – cenny – nabytek, Daniel Dyniszuk) bezczelnie szarżuje z kliszami dekadencji, off-u, świętej wojny i work-in-progress . Ad absurdum, aż po autodestrukcję. Anarchistka Negri, w meloniku od Margitte’a (Wachowicz, jak zwykle, w niebywałej formie i rolach), bezlitośnie strzela wzrokiem. I trafia – rykoszetem w siebie. To najmocniejsza scena spektaklu. Aktorzy i widzowie są przerażeni. Nie wiadomo kto atakuje.
A przecież żadni z nich artyści (bez dyplomów i Repertuaru); Szekspira raczej tu nie uświadczysz – Leszek Kwaśniewicz zapowiada „Künstlerspiele…” przewrotnym tekstem z głośnika (kolejna niespodzianka) autorstwa Wachowicz. A jednak. A jednak nędzny aktorzyna, idiotyczna opowieść, wrzask i furia to idiom najwyższej próby. W zaraźliwym rechocie Kwaśniewicza słychać echo pentametru z lasu Birnam. Chapeau bas.
Odniesień, tych nienachalnych, misternie tkanych, ale i tych niewybrednych są w „Künstlerspiele…” krocie. A do tego, nie sposób ich okiełznać. Zresztą i dobrze, bo szkoda by było. Choćby cudaków w scenie 6 „Galop kalek” – jeśli wierzyć programowi – z operetki Offenbacha. Bo na moje oko, to twarze martwych królików (brawo dla pomysłodawcy masek –efekt piorunujący) z wojennych majaków poety Wilfreda Owena. A finalny Taniec Śmierci, tańcem wcale nie jest, a triumfem. Z założenia i w przeciwieństwie do Tańca, Śmierć z Triumfu nigdy nie dawała czasu, ani nadziei, a odbierała ‚ja’. Jak nowy Herich.
Prawie dajemy się na to nabrać. Natalia Kruszyna choć skutecznie kryje twarz pod maską triumfującej kostuchy, bynajmniej nie kryje się ze swoją płcią. Wracamy, więc, do punktu… wyjścia. Może tym razem kopie odbiegną od oryginału. Herichowi się udało.
Monika Gorzelak, Dziennik Teatralny, 28.01.2015
Kabaret śmierci
„Künstlerspiele. Sceny z Wielkiej Wojny” to zaskakująca autorska produkcja Teatru A Part. To opowieść o dwóch największych wojnach XX wieku, przeplatana historią europejskich scen kabaretowych tamtego czasu.
Światła wielkich estrad
Zespołowi perfekcyjnie udało się ukazać konwencję dekadenckich rewii pierwszej połowy XX w. Przerysowane, nadmiernie ekspresyjne aktorstwo i wulgarnie uwodzicielska atmosfera kabaretu niemieckiego i francuskiego łączą się tu z charakterystycznymi cechami wypracowanymi przez Teatr A Part. Efekt jest subtelny i przejmujący – na pograniczu komedii i tragedii. Wszystko dopełnia muzyka. Oryginalne marsze Wermachtu – muzycznie wesołe, jednak przewrotnie kojarzące się z koszmarem wojny. Do tego Piekielny galop z „Orfeusza w piekle” Offenbacha. Scenografia ograniczona jest tu do minimum, a jednak bardzo sugestywna. Pusta przestrzeń z niewielkim podestem, kilka krzeseł ukrytych z boku. Scena okolona jest spiralami drutu kolczastego, jego serpentyny zwisają z sufitu. Dekoracje nie mają rozpraszać widza. Liczą się tylko aktorzy. Nietuzinkowe, ryzykowne środki użyte w spektaklu, zdają się strzałem w dziesiątkę. Świadczą o tym reakcje publiczności – czasem rozbawionej, czasem skonsternowanej, ale na pewno ukontentowanej.
O tym jak można połączyć sztukę dekadenckich kabaretów z demonami wojny
Zostajemy zbombardowani nierozłącznym, narracyjnym ciągiem dwunastu (trzynasta to Ewentualna scena na bis) „scen z Wielkiej Wojny”. Mamy tu duchy dawno zmarłych artystów i rozbawionych oficerów. Przenosimy się do buduarowych, zadymionych paryskich cabaret i przaśnych kabaretów niemieckich. Z drugiej strony czeka na nas opowieść o wojnie, z naciskiem na tę „wielką”, pierwszą wojnę światową, strachu i bezsensownej śmierci. Jak w porażającej sekwencji „Rozstrzelania artystów”, nie wiemy kto strzela, domyślamy się, ale strach za każdym razem jest tak samo intensywny. Scena finalna to apoteoza tryumfującej Śmierci. Przypomina nieco bergmanowski taniec śmierci z „Siódmej pieczęci”. Ale zakończenie w kabarecie Künstlerspiele jest bardziej złożone. Kostucha jest kobietą, a w pochodzie towarzyszą jej postacie w maskach baranków. Czyżby wiedzionych na rzeź?
Anna Zakrzewska, Na Stronie, 14.06.2015
Przymierzanie cieni
Najpierw znalazłem się w miejscu niecnym, w teatrze który odgrywa jakąś nieprzytomną historię. Półnagie fordanserki, język niemiecki, wino, rozprawy o sztuce Weroniki Murek, zmysłowo archaiczne dźwięki fortepianu. Nie wiem, czy czegoś dolali mi do wina, czy czegoś dosypali do powietrza w Kato, ale chciałem jeszcze. Potem jednak pomyślałem, że to (festiwal) A PART wkroczył w taką fazę, i nastroił mnie na odbiór fal utradziwnych.
Marcin Herich najwyraźniej odchodzi od formuły spektakularnego widowiska (albo mnie się tylko tak wydaje) i stawia na kameralny underground, nie porzuca tematu Historii, ale opowiada ją inaczej, nieikonicznie (chociaż formę kabaretu, wodewilu można oczywiście uznać za ikoniczną), w niedopowiedzeniach, dyskretnych aluzjach, zmianie ulega również struktura przedstawienia – to już nie są epickie obrazy, ale teatralne anegdoty, sylwy, fragmenty dyskursu scenicznego. Rzecz jasna, temat wymusza jakąś strategię. Inaczej „robi się” Fausta, inaczej historię niespisaną, zaginioną, wyrzuconą – powiedzielibyśmy Schulzem – na bocznicę, poza główną, oficjalną narrację – a takim tematem jest kwestia relacji polsko-niemieckich przed wojną, czy losy kabaretu Künstlerspiele działającego przy ulicy Grundmannstrasse, dzisiejszej 3 Maja. To piękny i bezpretensjonalny gest – nawiązać do historii miejsca, które staje się nową siedzibą działań teatralnych – a Herich nawiązuje doń dwukrotnie – spektaklem „Künstlerspiele. Sceny z Wielkiej Wojny” i „W dżungli historii. Variete” – w kooprodukcji z niemieckim Theaterlabor. Zwłaszcza, a może właśnie dlatego, że nic o Künstlerspiele nie wiadomo; zachowały się zaledwie dwa zdjęcia i jedna relacja – trudno powiedzieć, na ile wiarygodna – i powtarzające się w niej niczym refren zdanie „oni nie byli artystami”. Ten sceniczny dyptyk jest więc rodzajem swoistej archeologii, graniem po omacku, psychodramą, która ma nadzieję na istnienie fluidów, dziur w czasie, atmosfery sprzed wieku, to przymierzanie się do tamtych ról i rólek, przymierzanie się do cieni (cieni bohaterów dekadencji ale i cieni wojennych – w pewnym momencie miałem wrażenie, jakbym oglądał wszystkie wersje „Rozstrzelania” Wróblewskiego). Jest w klimacie „Künstlerspiele…” i „W dżunglii historii…” coś z kina Davida Lyncha, a myślę tu przede wszystkim o Twean Peaks i Blue Velvet, jakiś rodzaj tajemniczego misterium, estetycznej wulgarności, są niedwuznaczne aluzje, kicz i patos śmierci. Trudno mi lepiej sobie wyobrazić klimat, mimo wszystko jednak biernego oczekiwania na zwrot historii, „koniec czasu, jaki znamy”. Z jednej strony wzbiera, i wszyscy to czujemy, ogromna energia, która rozsadzi wszystko, z drugiej doświadczamy stanu „wyczerpania” i pozostaje nam tylko czekać. Na przecięciu tych dwu dynamik rozwijają się sceny opowieści. Ale Herich nie tylko nawiązuje do miejsca i atmosfery. Chodzi również o gest solidarności – oto bowiem ci, którzy od początku swojego istnienia uprawiają tułaczkę, teatralną partyzantkę, a niechby i nawet teatralną anarchię – jeśli porównać to z instytucjonalną sceną – wyciągają rękę do tych nieprawdziwych artystów z Kunstlerspiele, do tej kabaretowej hoksztaplerki, a „they are not artists” wykrzykiwane przez Yuri Birte Anderson staje się symbolicznym znakiem przynależności.
Radosław Kobierski, www.rueboutdumonde.blogspot.com, 18.06.2015
Od widowni: Künstlerspiele. Sceny z Wielkiej Wojny
Podczas całego spektaklu artyści kpią z widowni i naigrywają się z niej, kończąc spektakl i zmuszając do oklasków, po czym kontynuują, cały czas prowokując. Co pozostaje człowiekowi w zetknięciu ze złem w czystej postaci? Śmiech, sen i nadzieja. Artyści udowodnili, że to pierwsze opanowali do perfekcji, śmiejąc się z siebie, z innych artystów, z widowni. Ponadto, stawiają pytanie, gdzie się kończy forma, a zaczyna treść? Rozbierają przedstawienie na czynniki pierwsze, aby potem znowu poskładać je w całość. Tak jak człowiek w obliczu traumy dekonstruuje swoją osobowość, by ją przetransformować i dostosować do nowych okoliczności. Zdawać by się mogło, że artyści prześmiewczo i lekko podchodzą do rzeczywistości, podczas gdy tak naprawdę przemycają istotne wątki i poruszają fundamentalne tematy. Kiedy przedstawienie (naprawdę) dobiega końca, widz z wrażenie pozostaje bez słów, bo niektórych treści nie można wyrazić. Poruszony do głębi świadek zostaje z niepokojem, bo widma wojny wciąż jeszcze wiszą w powietrzu. Karykaturalne, przerysowane, wyśmiane, a jednak realne. A nagość? Nagość jest tutaj środkiem do celu, wzmacniającym przekaz swą bezspośredniością i dosłownością, działając jedynie na korzyść. Gdy upada ułuda kultury i resztki jej miraży, upada i człowiek – pozostaje obdarty i zredukowany o swych pierwotnych, zwierzęcych i hedonistycznych popędów. Artyści niepokoją widza i biją na alarm w wielkim stylu, z wielkim hukiem w tle. Brawo! Słuchajmy artystów.
Jadwiga Krowiak, Na Stronie, 13.06.2016
Zdjęcia: Jacek Lidwin
Otwórz galerię Zobacz wideo